Diecezja Rzeszowska

Subskrybuje zawartość
"Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię" - hasło Roku Duszpasterskiego
Zaktualizowano: 5 godzin 11 min. temu

Zmarła śp. Helena Gawełda, mama ks. kan. Kazimierza Gawełdy, proboszcza w Palikówce.

śr., 03/04/2015 - 11:18

Zmarła śp. Helena Gawełda, mama ks. kan. Kazimierza Gawełdy, proboszcza w Palikówce. Msza św. pogrzebowa w sobotę, 7 marca o godz. 12.00 w Tropiu k. Nowego Sącza.

Wieczne odpoczywanie racz jej dać Panie, a światłość wiekuista niechaj jej świeci!

Eksporta ciała ks. infułata Józefa Sondeja

wt., 03/03/2015 - 20:15

3 marca br. piętnaście minut przed godz. 17.00 ciało, zmarłego 28 lutego br., ks. infułata Józefa Sondeja zostało uroczyście wniesione do kościoła pw. Chrystusa Króla, z którym był związany od 1955 r., najpierw jako proboszcz, a od 1994 jako emeryt i duszpasterz. Trumnę z ciałem ks. Sondeja z budynku katechetycznego, w którym ostatnio mieszkał, nieśli jego następcy na probostwie: ks. Stanisław Zych i ks. Janusz Podlaszczak, a także proboszcz parafii Podwyższenia Krzyża w Rzeszowie - ks. Franciszek Kołodziej oraz księża wikariusze. Mszy św. przewodniczył bp Kazimierz Górny. W koncelebrze uczestniczyli także: abp Józef Michalik – metropolita przemyski, bp Jan Wątroba – biskup rzeszowski, bp Jan Niemiec - biskup pomocniczy kamieniecko-podolski. Homilię wygłosił ks. Ireneusz Folcik – emerytowany proboszcz parafii św. Józefa w Rzeszowie, w latach 1975 – 1995 duszpasterz akademicki DA „Wieczernik” przy parafii Chrystusa Króla w Rzeszowie. W tym samym dniu o godz. 21.00 zostanie odprawiona Msza św. w intencji ks. Józefa Sondeja, z myślą o tych osobach, którzy chcą pożegnać Zmarłego, a nie będą mogli uczestniczyć w Mszy św. pogrzebowej.
4 marca o godz. 12.00 w kościele Chrystusa Króla zostanie odprawiona Msza św. pogrzebowa. Po Mszy św. ciało ks. Józefa Sondeja zostanie przewiezione na cmentarz Wilkowyja. Uroczystości na cmentarzu rozpoczną się o godz. 15.00. (tn)

O ŚDM w rzeszowskim Ratuszu

wt., 03/03/2015 - 14:47

Światowe Dni Młodzieży to ogromne przedsięwzięcie. Bez współpracy strony kościelnej z władzami świeckimi nie uda się zorganizować takiego wydarzenia – mówił ks. Daniel Drozd, koordynator ŚDM w diecezji rzeszowskiej, na spotkaniu w rzeszowskim Ratuszu. 3 marca br. spotkali się tam diecezjalni organizatorzy ŚDM oraz prezydenci i burmistrzowie miast, starostowie i wójtowie z terenu diecezji rzeszowskiej.
Diecezja rzeszowska zdeklarowała się przyjąć 10 tysięcy pielgrzymów w tzw. w dniach w diecezji. Obecny na spotkaniu biskup rzeszowski Jan Wątroba zwrócił uwagę, że ŚDM, oprócz duchowego wymiaru, spełniają funkcję promocyjną. – „Młodzi ludzie przyjadą zobaczyć jak żyjemy, zobaczyć nasze zabytki i zwiedzić region. Tylko razem możemy sprawić, aby pobyt w naszych miejscowościach był atrakcyjny”. Wśród wielu propozycji, którymi organizatorzy chcą zachęcić młodych do przyjazdu do diecezji rzeszowskiej, jest turystyka piesza i atrakcje turystyczne regionu. Spotkanie w dużej części obejmowało prezentację kalendarza dni w diecezji, której dokonał ks. Daniel Drozd. Przedstawił najważniejsze założenia ŚDM. Była to pierwsza tego typu inicjatywa, w której uczestniczyło tak wielu samorządowców. Wszyscy obecni zadeklarowali gotowość stałej współpracy. Jej przejawem będą m.in. cykliczne spotkania w podobnym gronie. (tn)

Nie uchylał się od trudu miłości . Ksiądz Józef Sondej

ndz., 03/01/2015 - 00:36

Jeszcze 24 lutego br. uczestniczył w sesji okolicznościowej poświęconej abp. Ignacemu Tokarczukowi na Wydziale Zamiejscowym Prawa i Nauk o Społeczeństwie KUL w Stalowej Woli. Razem z bp. Edwardem Frankowskim wspominał Arcybiskupa Przemyskiego. Po powrocie do Rzeszowa przewrócił się i uderzył w głowę. Został przewieziony do Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie. Zmarł w otoczeniu krewnych cztery dni później – 28 lutego o godz. 20.05. 1 marca ks. infułat Józef Sondej skończyłby 101 lat.
Niemal do dostatnich dni życia aktywnie uczestniczył w wydarzeniach diecezji rzeszowskiej. Był obecny na wszystkich uroczystościach związanych z życiem diecezji i miasta Rzeszowa. 18 stycznia br. uczestniczył w uroczystości nadania tytułu „Zasłużony dla Miasta Rzeszowa” m.in. ks. Ireneuszowi Folcikowi, który w latach 1975 – 1995 pełnił obowiązki duszpasterza akademickiego DA „Wieczernik” przy parafii Chrystusa Króla w Rzeszowie. Rok temu, podczas Mszy św. jubileuszowej, to ks. Folcik wygłosił homilię poświęconą ks. Sondejowi. Puentując poszczególne etapy długiego życia Jubilata zwrócił uwagę na jego autentyczną i pełną zaangażowania odpowiedź na dar powołania kapłańskiego. Wyjaśnił też fenomen jego dobrej i uśmiechniętej twarzy: „Zawsze ma piękną twarz ten, kto żyje w zgodzie z własnym sumieniem i nie uchyla się od trudu miłości”. Podsumowując aktywność ks. Sondeja powiedział: „Słowo „emeryt” jest w stosunku do ciebie zupełnie nie adekwatne. Ty jesteś młodzieńcem, zaangażowanym we wszystkie sprawy Kościoła, Ojczyzny i poszczególnych ludzi”. Właśnie to zaangażowanie zjednało mu oddane grono wiernych parafian, uczniów, studentów, przyjaciół i współpracowników na każdym etapie życia.
Ksiądz Józef Sondej urodził się 1 marca 1914 r. w Mazurach. Po maturze w rzeszowskim gimnazjum wstąpił do seminarium duchownego w Przemyślu, gdzie 25 czerwca 1939 r. przyjął święcenia kapłańskie. Po święceniach pracował jako wikariusz we Frysztaku (1939-1945), Strzyżowie (1945-1949), Rzeszowie (1949), Jarosławiu (1949-1955). Od 1955 do 1994 r. pełnił obowiązki proboszcza parafii Chrystusa Króla w Rzeszowie. W 1993 r. został mianowany protonotariuszem apostolskim (infułatem). W 1995 roku otrzymał od samorządu rzeszowskiego tytuł Honorowego Obywatela Miasta Rzeszowa. W 2008 r. został odznaczony przez Prezydenta RP Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej oraz za działalność na rzecz przemian demokratycznych w Polsce. (tn)

Na zdjęciu ks. Józef Sondej i bp Jan Wątroba na Mszy św. w kościele farnym w Rzeszowie 11 listopada 2014 r. (tn)

W służbie Chrystusa Króla - homilia o ks. Józefie Sondeju

sob., 02/28/2015 - 23:34

Homilia ks. Ireneusza Folcika, wygłoszona 1 marca 2014 r. w kościele Chrystusa Króla w Rzeszowie podczas Mszy św. z okazji 100. rocznicy urodzin i 75-lecia kapłaństwa ks. Józefa Sondeja.

Synu mój, nie zapomnij mych nauk,
twoje serce niech strzeże nakazów,
bo wiele dni i lat życia
i pełnię ci szczęścia przyniosą:

Niech miłość i wierność cię strzeże;
przymocuj je sobie do szyi,
na tablicy serca je zapisz,
a znajdziesz życzliwość
i łaskę w oczach Boga i ludzi.

Z całego serca Bogu zaufaj,
nie polegaj na swoim rozsądku,
myśl o Nim na każdej drodze,
a On twe ścieżki wyrówna.

Nie bądź mądrym we własnych oczach,
Boga się bój, zła unikaj:
to ciału zapewni zdrowie,
a pokrzepienie twym kościom.

Szczęśliwy, kto mądrość osiągnął,
mąż, który nabył rozwagi.

W prawicy swej trzyma ona dni długie,
w lewicy – bogactwo, pomyślność;
jej drogi drogami miłymi,
ku szczęściu wiodą wszystkie jej ścieżki.
Dla tego, co strzeże jej, drzewem jest życia,
a kto się jej trzyma – szczęśliwy.

Taki jest najkrótszy, biblijny opis drogi życia i służby Dostojnego Jubilata, Księdza Inf. Józefa Sondeja, który uczynił swoimi, wskazówki autora Księgi Przysłów (3,1-18) i cieszy się owocami wierności natchnionym słowom. Jawi się nam jako biblijny patriarcha, którego życie jest pieśnią ku chwale Boga.
Kochany Księże Jubilacie!
Twoja prośba o wygłoszenie kazania na dzisiejszej uroczystości jest dla mnie zaszczytem i wyróżnieniem. Z radością ją wypełniam, skłaniam przed tobą głowę i z pokorą rozpoczynam. Trochę to potrwa, ale okoliczności są niezwykłe. To moja wina, ale też i Księdza Jubilata. Za obu przepraszam na wstępie.
Najdostojniejszy Księże Arcybiskupie Metropolito i Księża Biskupi!
Czcigodni Kapłani i Siostry Zakonne!
Szanowni Parlamentarzyści, Przedstawiciele władz państwowych i samorządowych!
Goście i Parafianie, Drodzy radiosłuchacze!
W kościele Chrystusa Króla sprawujemy dziękczynną Mszę św. o Jezusie Chrystusie Królu Wszechświata. Oddajemy cześć Niepokalanemu Sercu Maryi w pierwszą sobotę miesiąca. Wspominając ofiarę życia bohaterów naszej niepodległości świętujemy Dzień Żołnierzy Wyklętych. W Kościele powszechnym przygotowujemy się do kanonizacji bł. Jana XXIII i Jana Pawła II, uczymy się ich drogi do świętości. Razem z drogim Ks. Inf., Dostojnym Jubilatem zachęceni przez św. Pawła słowami: Bracia, dziękujcie Ojcu, który was uzdolnił do uczestnictwa w dziale świętych, w światłości, wyśpiewujemy Wszechmogącemu Bogu radosny hymn dziękczynienia „Ciebie Boga wysławiamy” i razem z Maryją powtarzamy słowa Magnificat: Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch w Bogu Zbawicielu moim, bo wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Razem z Jubilatem prosimy: Panie otwórz wargi moje, a usta moje będą głosić chwałę Twoją i modlimy się z nim Dziękuję Ci Boże żeś mnie tak cudownie stworzył… Psalm Ci zaśpiewam wobec aniołów.
Sto lat życia ks. Józefa Sondeja, cały wiek, ileż wydarzeń, problemów, spraw i ludzi – wspomina:
„Pochodzę z rodziny wiejskiej i w swoim dzieciństwie przeszedłem bardzo trudną szkołę. Urodziłem się jeszcze w zaborze austriackim, wnet wybuchła I wojna światowa, w okresie międzywojennym kończyłem Gimnazjum w Rzeszowie przy ul. 3 Maja. To, kim jestem, zawdzięczam tym środowiskom, w których wyrastałem. Dom rodzinny w Mazurach i rodzice Marcin i Rozalia, nauczyli mnie kochać Boga oraz szanować pracę i ludzi.
Wspaniali wychowawcy szkolni oraz harcerstwo ukształtowało we mnie wielkie umiłowanie Ojczyzny i święte dla mnie stało się hasło: „Bóg, Honor, Ojczyzna”.
Po maturze usłyszał zaproszenie Jezusa: Pójdź za mną. Ten sam głos powołania, jako młodzieńcy usłyszeli w swoim czasie Angelo Roncalli i Karol Wojtyła i poszli za nim, pamiętając o słowach Chrystusa: Nie wyście mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał. Konkretną odpowiedzią maturzysty Józefa Sondeja było podjęcie studiów teologicznych w Seminarium Duchownym w Przemyślu i dalszy ciąg formacji, prowadzonej przez wybitnych przełożonych m.in. bł. ks. Jana Balickiego, zakończonych święceniami 25 czerwca 1939 r. Rzuceni na posadzkę w przemyskiej katedrze, jak żywe hostie na ofiarę, słuchali Veni Creator i Litanii do Wszystkich Świętych, którą śpiewał kościół, a może w uszach 21 święconych brzmiały słowa rektora Seminarium ks. Grochowskiego: Wojna w powietrzu. Pamiętajcie, że czekają was czasy bardzo ciężkie. Bądźcie gotowi na męczeństwo. Niestety sprawdziły się te słowa, bo wkrótce wojna zabrała dwóch kolegów.
W dniu święceń, w obliczu wojny, w ich sercach rodziły się natarczywe pytania: Powiedz Panie, czy moje ręce, oczy, czy moje serce jest godne tego, aby mówić o Tobie, brać Cię i rozdawać ludziom aby ukochać Ciebie ze wszystkich sił i myśli, całym życiem ? Bardzo pragnęli usłyszeć Chrystusowe: Tak ! Jesteś godny. Jak spełniał ks. Jubilat kapłańską i pasterską służbę mówią fakty, które w skrócie przywołamy. Jesteśmy przekonani, że można odnieść do niego słowa z proroka Ezechiela: To mówi Bóg: Oto ja sam będę szukał moich owiec i będę miał o nie pieczę… zagubioną odszukam, zbłąkaną sprowadzę z powrotem, skaleczoną opatrzę, chorą umocnię, a tłustą i mocną będę ochraniał. Będę pasł sprawiedliwie. Za trzy miesiące Ks. Infułat będzie obchodził brylantowy jubileusz kapłaństwa. Jak pięknie ten brylant został oszlifowany przez Boga i pracę nad sobą, przez przyjaciół i wrogów, pokazuje jego życie.
Kapłaństwo i służba Chrystusowi Królowi łączy naszego Drogiego Jubilata z kapłaństwem i posługą wspomnianych dwóch wielkich papieży.
Jan XXIII w „Dzienniku duszy”, który uważał jako swoją własność, bardziej niż coś innego, zapisał: Chciałem za wszelką cenę kochać Boga i nie myślałem o niczym innym, jak tylko aby zostać księdzem, w służbie dusz prostych, potrzebujących troskliwej opieki. Po święceniach uzupełnił: Moje serce przepełnia uczucie miłości do Chrystusa i Kościoła. Całkowite oddanie się w służbę Jezusa i Kościoła, przyrzeczenie niezmordowanej pracy dla dusz. Wypełniał ją jako nuncjusz apostolski w Bułgarii i Francji, jako patriarcha Wenecji, a na końcu z woli Bożej, jego parafią stał się cały Kościół. Ponieważ wypełniał tę służbę pięknie, nazywano go: papieżem dobroci, proboszczem świata, papieżem Soboru i odnowy Kościoła.
Karol Wojtyła chciał iść do człowieka ze słowem poezji, ze słowem wypowiadanym ze sceny teatru, ale Bóg miał wobec niego inne plany. Młody Karol przyjął zaproszenie Boga i 1 listopada 1946 roku otrzymał święcenia kapłańskie z rąk kardynała Sapiehy. Po studiach w Rzymie był wikarym w Niegowici, duszpasterzem akademickim u św. Anny w Krakowie, biskupem, kardynałem i papieżem. Kard. Dziwisz wyznaje: Żyłem u boku świętego, widziałem świętość z bliska. Dostrzegałem ją w Jego kontakcie z Bogiem, głębokiej i przejrzystej wierze, w odwadze z jaką świadczył o prawdzie i wartości życia. I w Jego miłości, z jaką zbliżał się do każdego człowieka… Widziałem świętość wpisaną w codzienność, w obowiązki i trudy każdego dnia, świętość znaczoną krzyżem, ponieważ usiłowano Go zabić, a także z powodu choroby, która nie pozwalała Mu chodzić, potem mówić, a w końcu sprowadziła śmierć. A On przyjął to wszystko pogodnie, składając swój los w ręku Boga. Tak jak napisał na początku Testamentu: Pragnę za Nim podążać i w notatkach osobistych z 2003 r.: Chodźmy do Betlejem, aby podążać śladami Syna Bożego, który stał się człowiekiem.
Świętość błogosławionych papieży, Bóg potwierdził cudami, a Kościół uroczyście ogłosił to przez beatyfikacje i wkrótce uczyni to przez kanonizację. W czasie ich pontyfikatów, dla naszego drogiego księdza Jubilata, obaj papieże byli inspiracją i umocnieniem na drodze kapłańskiej.
Rozpoczął ją jako wikariusz we Frysztaku, do którego wyjechał z zapałem i życiowym mottem: Wszystko na chwałę Pana Boga, dobra Ojczyzny i bliźnich. Kilka tygodni później rozpoczęła się wojna. Młody ksiądz nie pozostaje obojętny na tragedię ojczyzny i rodaków, wstępuje w szeregi Armii Krajowej, pełniąc rolę kapelana. Z narażeniem życia niesie posługę duszpasterską żołnierzom i ludności cywilnej, zachęca do wytrwania w wierze i utrwala postawy patriotyczne. Jak sam mówi, dzięki Opatrzności Bożej, uniknął śmierci i wielu tragicznych doświadczeń.
Po zakończeniu wojny rozpoczyna heroiczne zmagania z kolejnym najeźdźcą jako wikariusz w Strzyżowie i katecheta szkół średnich oraz opiekun Sodalicji Mariańskiej. Otacza również opieką młodzież skupioną w niepodległościowej organizacji Demokratyczna Armia Krajowa.
Jak wynika z opinii uczniów, jako katecheta i wychowawca był bardzo lubiany i ceniony: To kapłan i człowiek w ścisłym tego słowa znaczeniu, pod każdym względem wzór do naśladowania. Bezpośredni i nowoczesny, wielki pedagog i nauczyciel. Jego lekcje religii i lekcje wychowawcze, były dla wszystkich wielkim przeżyciem. Myślę o nich z wdzięcznością, gdyż chciał ukształtować nasze charaktery tak, abyśmy w przyszłości poradzili sobie w najróżniejszych sytuacjach, jakie zgotuje nam los.
Gdy SB aresztowała młodzież, którą uczył w Strzyżowie, to wszystkich wypytywano o ks. Sondeja. Czy kpił i wyśmiewał się z Polski Ludowej ? Odpowiedź, że ks. Sondej jest człowiekiem, który nigdy i z nikogo się nie wyśmiewa, a tym bardziej nie kpi, wprowadzała śledczych w szał i wściekłość, co prowadziło do okrutnego wyżywania się na przesłuchiwanych, m.in. z miażdżeniem palców w drzwiach. To, że przetrwaliśmy najtrudniejsze próby, zawdzięczamy naszemu nauczycielowi religii i wychowawcy, który tak świetnie umiał nas przygotować do tego, abyśmy godnie potrafili przeżyć trudne czasy – mówi jeden z nich.
Ale z drugiej strony trzeba docenić postawę młodzieży, która uchroniła swego katechetę od więzienia, a może nawet śmierci.
1 marca 1951 roku w więzieniu mokotowskim zostało zamordowanych 7 członków organizacji Wolność i Niezawisłość z pułkownikiem Łukaszem Cieplińskim, wśród których było dwóch kolegów z klasy maturalnej ks. Sondeja – mjr Mieczysław Kawalec i kpt Józef Rzepka. 17 listopada ubiegłego roku ks. Infułat brał udział w uroczystym odsłonięciu pomnika poświęconego ich pamięci – „Żołnierzy wyklętych”, a powinno być „Żołnierzy niezłomnych”, do których zaliczamy ks. Infułata, choć inaczej pełnił tę służbę Ojczyźnie. To niezrozumiałe, że władze nie chcą sfinansować Muzeum Żołnierzy Niezłomnych. To przecież nasz święty obowiązek! Także w Rzeszowie winien być lokal, gdzie będą pamiątki walki z totalitaryzmem. Zdjęcia nielegalnych kaplic, świadectwa procesów, makiety nowych kościołów, a także wszystkie odznaczenia i medale ks. Jubilata, który przez niezmordowaną, organiczną pracę kapłańską, podobnie jak tamci, przez walkę i oddanie życia – jest bohaterem naszej wolności.
Ze zjazdu koleżeńskiego, 40 lat po maturze, czytamy takie świadectwa: Wspaniałe wrażenie zrobił na mnie nasz najlepszy wychowawca. On mimo wieku niewiele się zmienił. Jak za młodych lat, zawsze zadowolony z życia, z promiennym uśmiechem na twarzy, chętny do optymistycznych rad i ta jego nieustająca wiara, że nasz Pan, nie pozwoli kochających go ludzi skrzywdzić. Inna uczestniczka zjazdu pisze: Pytałam koleżanek i kolegów czy wykorzystali nauki jakich udzielał nam przez 4 lata nasz drogi wychowawca i nauczyciel? Moi rozmówcy twierdzili, że nigdy nie zmienili się i do dziś czują się jego uczniami. Z promiennego uśmiechu na jego twarzy byłam pewna, że był z nas zadowolony i szczęśliwy.
Tajemnicę uśmiechu wyjaśnia Antoni Czechow, który pisał: W człowieku wszystko powinno być piękne – twarz, ubranie, dusza, myśli. Najłatwiej o elegancję w przyodziewku (do tego ks. Infułat nie przywiązywał wielkiej uwagi). Z myślami już większy kłopot, ale i one chętnie przystają na elegancki wygląd. Jeszcze trudniej z duszą. Zachowanie jej urody wymaga licznych zabiegów, a uchronienie jej przed zbrukaniem – stałej czujności. A co z twarzą ? Znawcy sekretu ludzkiej twarzy mówią, że zawsze ma piękną twarz ten, kto żyje w zgodzie z własnym sumieniem oraz nie uchyla się od trudu miłości. Niewielki jest zatem asortyment „środków kosmetycznych do pielęgnacji twarzy” – zgoda z własnym sumieniem i trud miłości. Jakże to wspólne jest obu uśmiechniętym papieżom i naszemu Jubilatowi.
Jakim katechetą i wychowawcą był dzisiejszy Jubilat, niech świadczy jedno z zadań z lekcji wychowawczej: Wyjaśnij omawiane na poprzedniej lekcji powiedzenia autorów, które krytykowały przywary Polaków i są aktualne do dziś: 1. Arystoteles – „Przyjacielem mi Platon, ale większą przyjaciółką prawda”. 2. Jezus Chrystus – „Kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim i służy wszystkim.” 3. Caius Crispus – „Dzięki zgodzie, małe rzeczy rosną, przez niezgodę wielkie upadają.” 4. Henryk Sienkiewicz – „Biada narodom, które więcej kochają wolność, niż Ojczyznę.”
5. Julian Tuwim – „Lecz nade wszystko, słowom naszym, zmienionym przez krętaczy, jedyność przywróć i prawdziwość, niech prawo zawsze prawo znaczy, a sprawiedliwość – sprawiedliwość.” Takich lekcji wychowawczych w strzyżowskim gimnazjum przeprowadził około dwustu i każda następna była ciekawsza od poprzedniej. Słuchaliśmy ich z zachwytem, gdyż otwierały przed nami dalekie horyzonty, uczyły myślenia i odpowiedzialności. Czy dzisiaj są takie lekcje wychowawcze?
Jeden z uczniów opowiada: „Pewnego dnia przyszedłem do sekretariatu zapłacić czesne. Sekretarz, pan Sudyka, w wielkiej tajemnicy powiedział mi: Takich ludzi, jak ks. Sondej, ja nie spotkałem w swoim życiu, on opłaca czesne Jadwidze Presnal i Bronkowi Siucie, już od początku drugiej klasy i to w każdym miesiącu. Powiedziałem sekretarzowi: Nasz wychowawca za swoich uczniów oddałby nie tylko pieniądze, ale wszystko co ma najcenniejsze – nawet życie. Oboje przestali chodzić, bo rodziców nie było stać na czesne. Gdy się ks. Sondej o tym dowiedział, wpłacił za nich czesne i prosił sekretarza, aby napisał do ich matek, że otrzymali stypendium i mogą przychodzić do szkoły. Miłosierdzie, pomoc i dyskrecja rodem z serca Ewangelii: Niech nie wie lewa ręka co czyni prawa.
1 kwietnia 1949 roku został katechetą II Gimnazjum w Rzeszowie, do którego dojeżdżał pociągiem ze Strzyżowa. Po usunięciu przez władze religii z programu nauczania, został przeniesiony do Jarosławia, gdzie był katechetą w szkole budowlanej.
Wojna, zmagania z komunizmem, usuwanie religii ze szkół przypominają, że żyjemy w świecie, który ciągle się buntuje przeciw Bogu, wypowiada mu posłuszeństwo, przez co jest wrogi człowiekowi. Wielu namawia nas, abyśmy nie słuchali Pana Boga, nie słuchali głosu Chrystusa i niektórzy ulegają tym namowom. To bardzo smutne, że ludzie odchodzą od Boga i dziwią się, że świat zmierza do piekła. To przykre, że wierzymy słowom z gazet, a nie wierzymy słowom Boga. To tragiczne, że ludzie nie chcą postępować jak uczy Dekalog, ale chcą iść do nieba. To dziwne, że ludzie przejmują się tym co inni o nich pomyślą, zamiast tym co Bóg o nas pomyśli. To bolesne, że ludzie tak łatwo mówią: nie mamy króla tylko cezara. Ksiądz Jubilat nie przyłącza się do grona narzekających, ale robi wszystko, aby to zmienić.
Gdy Chrystus i Kościół jest wciąż wyśmiewany, prześladowany, obrażany i skazywany, musimy pamiętać o słowach Chrystusa: Miejcie odwagę, Jam zwyciężył świat.. Na pytanie Piłata: Czy Ty jesteś Królem ? Jezus odpowiedział: Tak, jestem królem. Napis nad krzyżem Jezus Nazareński, Król Żydowski, w trzech językach obwieszczał światu Jego godność, niezależnie od intencji Piłata. Jezus jednak wyjaśnił: Królestwo moje nie jest z tego świata… Ja przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie… Kto jest z prawdy, słucha mojego głosu. Wierzymy, że Chrystusowe rządy to służba: kto chce być większym, niech będzie jak sługa. I Chrystus do tej służby powołuje ludzi. Nieważne są tytuły, godności, odznaczenia, funkcje, liczy się wierność i czynione dobro. Kapłaństwo zaś, to udział w misji Chrystusa, Kapłana Proroka i Króla, a więc głoszenie słowa Bożego, sprawowanie sakramentów i troska o sprawy Kościoła. Przez akt beatyfikacji i kanonizacji Kościół potwierdza, że Jan XXIII i Jan Paweł II tę służbę kapłańską spełniali wzorowo.
Gorliwie tę służbę spełniał także Czcigodny Jubilat, który w 1955 roku został proboszczem Parafii Chrystusa Króla w Rzeszowie. Liczyła ona wtedy ok. 3000 wiernych. Dbał o jej rozwój poprzez pracę duszpasterską, otwarty na wszystkie nowe inicjatywy. W głoszonych homiliach widać żarliwą troskę o chwałę Bożą, liczne akcenty patriotyczne i odwołania do narodowej historii. Podkreślał ogromne znaczenie „Ducha Narodu” polskiego, który w najtrudniejszych chwilach pozwalał jednoczyć się Polakom i podnosić z upadku. Sprzeciwiał się atakom na Kościół, rodzinę, na dzieci nienarodzone. Wzywał aby młodzież wychowywać prawdziwie po polsku, w patriotyzmie i według zasad opartych na Dekalogu. Ks. Infułat wiele razy podkreślał, że Polacy jako naród w histo­rii Europy przyczynili się do odniesienia trzech wielkich zwycięstw, które miały epokowe znaczenie dla później­szych dziejów naszego kontynentu, a były to:
1. „Odsiecz Wiedeńska” w 1683 r.
2. „Cud nad Wisłą” w 1920 r.
3. „Pokonanie komunizmu przez „SOLIDARNOŚĆ” pod wodzą Jana Pawła II.
Cytując Kennedy’ego przypominał rodakom: Nie pytaj co twój kraj może zrobić dla ciebie, zapytaj co ty możesz zrobić dla swojego kraju. Uczył także tego jako wytrwały spowiednik, nazwany „więźniem konfesjonału”.
Dbał także o materialne zaplecze. Wybudował plebanię, odzyskał dolny kościół, który zaczęto osuszać, odgrzybiać i adaptować do celów duszpasterskich i katechetycznych. Ten dolny kościół stał się miejscem spotkań młodzieży akademickiej i księży uczestniczących w studium liturgiczno-katechetycznym. Wykładowcy i około stu kapłanów, których trzeba było przyjąć i nakarmić. To radość gospodarza.
Odpowiedzią Kościoła na oficjalne promowanie wśród młodzieży akademi­ckiej ateizmu było tworzenie duszpasterstw akademickich. Episkopat Polski uchwalił Statut Duszpasterstwa Akademickiego, który stał się podstawą działalności około dwustu duszpasterstw akademickich. Jednym z nich było DA w nabierającym cech miasta uniwersyteckiego Rzeszowie.
Spełniało ono rolę ewangelizacyjną i formacyjną, a także było ważnym składnikiem, tworzącej się w latach osiemdziesiątych, kultury niezależnej od komunistycznych władz. Dużą rolę przy powstaniu ośrodka DA w Rzeszowie i jego funkcjonowaniu odgrywał ks. Infułat.
W 1970 r. bp Tokarczuk mianował ks. Kazimierza Ryczana, obecnego biskupa kieleckiego, diecezjalnym duszpaste­rzem akademickim w parafii Chrystusa Króla w Rzeszowie, gdzie duszpasterz otrzymał mieszkanie i utrzymanie, i miał współpracować z proboszczem.
Duszpasterstwo rozpoczęło działalność od niedzielnych spotkań formacyjnych dla studentów poprzedzanych Mszą św. Później, także takie spotkania odbywały się w różne dni tygodnia. Organizowano także uroczyste inauguracje, rekolekcje, opłatki i wędrowne obozy wakacyjne. Pierwszy z nich studenci nazwali „Monolit”, argumentując że je­żeli chrześcijanie będą stanowić monolit, to żadna siła ich nie pokona. Drugi zaś otrzymał nazwę „Zbratani”. Przez kolejne lata w obozach tych brali udział coraz to nowi studenci, wielu z nich spotyka się ze swoimi duszpasterzami do dzisiaj, a w swoich parafiach buduje Królestwo Chrystusa. Oni są wizytówką DA, jak kościoły, które głoszą chwałę Boga są wizytówką nowych parafii.
Działalność formacyjna i duszpasterska prowadzona przez DA znalazła się w obszarze zainteresowań SB. W celu powstrzymania rozwoju DA w Rzeszo­wie, SB postulowała podjęcie działań przez Wydział ds. Wyznań UW, kadrę naukowo-dydaktyczną rzeszowskich uczelni, aktyw studenckich organizacji młodzieżowych i uczelnianych organizacji partyjnych.
W 1975 r. ks. Ryczan wrócił na KUL, a stamtąd przyszedł nowy duszpasterz – ks. I. Folcik. Pozostał ten sam proboszcz i dalej trwała ta sama praca z młodzieżą nad pogłębianiem wiary, przygotowaniem do życia w rodzinie, Kościele i Ojczyźnie.
Do DA na Tygodnie Kultury Chrześcijańskiej, Studium KNS, wykłady i rekolekcje przyjeżdżali zaproszeni goście. Przypomnijmy tylko niektóre nazwiska: abp Tokarczuk, abp Życiński, bp Chrapek, bp Błaszkiewicz, bp Białogłowski, Łukasz Czuma, Jacek Ambroziak, Zbigniew Romaszewski, Antoni Zięba, Jadwiga Staniszkis, Tomasz Strzembosz, Andrzej Szczepkowski, Hanna Skarżanka, Katarzyna Łaniewska, Maja Komorowska, Anna Nehrebecka, Jacek Fedorowicz, Aleksandra Dmochowska, o. Czuma, ks. M. Drzewiecki. Wszystkich trzeba było ugościć, często także przenocować. W tym względzie korzystaliśmy z dobroci ks. Infułata. Także kościół stał zawsze otworem dla tych przedsięwzięć, bo serce ks. proboszcza było otwarte. Tutaj przeżywaliśmy radość z wyboru Jana Pawła II, smutek po zamachu na jego życie, stan wojenny, który był dla nas wyzwaniem.
Inauguracja roku akademickiego w DA w 1981 r. była okazją do wyrażenia nadziei związanych z powstałą „Solidarnością”. Byliśmy świadkami rodzenia się narodu i człowieka. Każdemu rodzeniu towarzyszą bóle. Wie o tym każda matka, pisał o tym św. Paweł. Nasz zapał i ufność była większa, bo oparta o wielkość i słuszność sprawy, o mądrość i życzliwość wielu Polaków, rektorów, profesorów, robotników, wychowawców, rodziców. Nasza ufność była wielka, bo oparta na wierze i modlitwie.
Bez polskiego Kościoła nie byłoby „Solidarności”, nie byłoby wolnej Polski. Dzięki „Solidarności” bardzo dużo zmieniło się w Polsce, Europie i świecie. Warto o tym pamiętać. Ks. Infułat wspierał „Solidarność” w najtrudniejszych czasach i jest przekonany, że winna dalej działać.
W 1984 r. misje dla studentów głosił bp I. Tokarczuk. Przepełniony był kościół górny i dolny, ludzie stali też przed kościołem. Brała w nich udział również część parafian. Jesienią DA zorganizowało Dni Społeczne pod hasłem „Prawda i wspólnota – droga do wyzwolenia narodu”, które ożywiły religijnie i patriotycznie tutejszych parafian i gości z parafii sąsiednich – zapisał ks. Sondej, którego obecny bp Jan Niemiec, założyciel razem z kolegami z DA Niezależnego Zrzeszenia Studentów na WSP wspomina jako człowieka emanującego dobrocią.
O roli DA świadectwo daje ks. Jacek Uliasz – dziś Dyrektor Instytutu Teologicznego we Lwowie: Tak się złoży­ło, że poniekąd moje studiowanie zaczęło się od udziału w 1981 r. w solidarno­ściowym strajku studentów na Politechnice, do których wielokrotnie przybywał ks. Folcik i inni duszpasterze. Strajkujących studentów odwiedził także bp I. Tokarczuk. Tak trafiłem do „Wieczernika” – mówi – który był miejscem naszej studenckiej wielowymiarowej formacji. Dzięki wykładom, spotkaniom i dyskusjom uzyskiwała ona zasadniczą podbudowę filozoficzno-teologiczną i historyczną, a także dawała podstawy do właściwej oceny zjawisk społecznych i tym samym była szkołą patrioty­zmu. Z DA wyrosło kilkunastu księży, m.in. bp Jan Niemiec, ks. J. Uliasz, bp M. Rojek, który brał udział w obozach wakacyjnych jako kleryk z bratem ks. Kazimierzem – studentem Politechniki i Stanisław Ruszel tutejszy parafianin, a dziś dziekan gorlicki, którzy, jak apostołowie z wieczernika, wyruszyli ewangelizować świat, co było także wielką radością gospodarza parafii.
Poprzez swoją działalność DA przełamywało panujący wówczas marazm i bylejakość. Promowało wzorce chrześcijańskie, przypominało o tradycjach niepodległościowych Polaków, uczyło „samodzielnego myślenia”.
Pracę i klimat duszpasterstwa akademickiego oddaje hymn „Wieczernika”: Wieczernik to nasz dom, nasza radość, wiary schron. Tu jest Chrystus, obok brat, rodzinny świat.
Ks. Infułat uczestniczył w wielu spotkaniach „Wieczernika” rozumiejąc ważną rolę jaką odgrywa duszpasterstwo w życiu młodzieży. Był istotnym patronem tego dzieła i bronił go, gdy funkcjonariusze SB napiętnowali różne wypowiedzi i działania duszpasterza czy studentów.
Dzisiaj jest stosowna okazja, aby powiedzieć całujemy twoje ręce Kochany Jubilacie, dziękujemy za przygarnięcie, opiekę i modlitwę, za cierpliwość, z jaką znosiłeś hałas nad swoją sypialnią, czasem do późnych godzin, za ludzką dobroć. Bóg zapłać.
Rzeszów jako miasto wojewódzkie szybko się roz­rastał, powstawały nowe osiedla, więc przybywało ciągle nowych parafian. Parafia Chrystusa Króla rozszerzała się i pojawił się problem tworzenia nowych ośrodków duszpasterskich.
Zasadą bp. Tokarczuka było, aby parafie miejskie nie miały więcej niż dziesięć tysięcy wiernych, a w parafiach wiejskich, by parafianie mieli blisko do kościoła.
Ks. Infułat wspomina: Kościół był prześladowa­ny, przez komunistów. Biskupi i księża byli inwigilowani, straszeni, aresztowani, szkalowani, sądzeni i ska­zywani, na czele z Prymasem Tysiąclecia.
Osobiście miałem wiele trudnych sytuacji gdy były otwierane bez zezwolenia punkty sakralne na terenie mojej parafii, gdyż władze komunistyczne nie dawały pozwoleń na budowę kościołów. A ludzie wie­rzący nie mieścili się w kilku przedwojennych świątyniach. Trzeba było ratować ich wiarę i otwierać małe kapliczki na nowych osiedlach.
Byłem z tego tytułu wielokrotnie nachodzony przez Służbę Bez­pieczeństwa, karany grzywnami i przesłuchiwany w Komendzie Wojewódzkiej MO, pozywany do sądu i sądzony. Dzięki Opatrzności Bożej, pomocy dobrych ludzi i amnestiom, nie sie­działem w więzieniu. Dzięki tym wszystkim szykanom wyrósł ks. Infułat na specjalistę w egzekwowaniu zapisów w prawie PRL o wolności wyznania i szerzenia kultu religijnego, specjalistą od nielegalnych inwestycji sakralnych. Z jego doświadczeń i rad korzystali inni kapłani.
Oto schemat, jak wyglądał proces tworzenia parafii:
Gdy miejsce otwarcia nowej kaplicy było już ustalo­ne, potajemnie nabyte, umawialiśmy się z ks. Biskupem, który przyjeżdżał na umówioną godzinę, odprawiał Mszę św. dokonywał poświęcenia obiektu i rozpoczynano wieczystą adorację Najświętszego Sakramentu. Równocześnie o otwarciu nowej kaplicy ks. Infułat informował wszystkie parafie rzeszowskie z prośbą o liczny udział wiernych w adoracji. Adoracja ta odbywała się bez przerwy dzień i noc. „Głównym dyrygentem, który wszystkie pieśni z ludźmi śpiewał w nocy i w dzień był ks. Sondej. Wytrwały i konsekwentny” – stwierdził z uznaniem bp Tokarczuk.
Zaskoczona partia przysyłała natychmiast milicję, UB i swoich urzędników. Wręczano nakazy zaprzestania nielegalnych zgroma­dzeń, nakazywano rozbiórkę powstałych obiektów oraz zapisywano ludzi idących na adorację. Taka sytuacja trwała bez przerwy dwa, trzy tygodnie. Przez ten czas punkt sakralny się utrwalał, organy ścigania ulegały zmęczeniu, ale nie ks. Infułat. Używając sformułowania ks. Tischnera funkcjonariusze i urzędnicy prowadzący z nim rozmowy mieli „beznadziejną nadzieję”, że przekonają go do swoich racji. Po tej pierwszej fazie ks. Biskup mianował proboszczów, którzy rozbudowywali istniejące obiekty i sprawowali posługę duszpasterską. Następowały kolegia, wymierzano różne kary, wytaczano procesy sądowe, Chwała Boża rosła, a ks. Infułat myślał o następnej kaplicy.
W ten sposób z Parafii Chrystusa Króla wyodrębniono nowe parafie, które dzisiaj posiadają piękne kościoły:
1. Matki Bożej Różańcowej przy ul. Jastrzębiej, a później ul. Orlej
(śp. ks. J. Kapu­sta);
2. Św. Judy Tadeusza przy ul. Wita Stwosza (ks. S. Tomkowicz);
3. Podwyższenia Krzyża przy ul. Krakowskiej (ks. F. Kołodziej);
4. Narodzenia Matki Bożej przy ul. Staroniwskiej (ks. M. Szela
i śp. ks. M. Przewrocki);
5. Bożego Ciała przy ul. Zajęczej (ks. H. Wojdyło);
6. Świętej Rodziny przy ul. Solarza (ks. A. Rabij).
Jak widać ks. Infułat powtarzał opisaną „operację” sześć razy, bijąc rekord świata w tworzeniu nielegalnych parafii. Po każdej wracał trochę niedospany i szczuplejszy. To jest tajemnica jego sportowej sylwetki do dzisiaj. Modlitwa i post.
Jego biografia stanowi przykład zmagań duchowieństwa z komunistyczną dyktaturą. Swoim zachowaniem ma wpływ na kształtowanie takich samych postaw przez księży w parafii i dekanacie. W raportach funkcjonariuszy SB ks. Sondej jawi się jako duszpa­sterz oddany Kościołowi, wierny biskupom, solidarny z innymi kapłanami, „kur­czowo” trzymający się zaleceń przełożonych, wreszcie asceta – co czytamy ze zdumieniem jako niespodziewaną laurkę z Urzędu Bezpieczeństwa.
Po kilkunastu latach wysiłków fizycznych, psychicznych i duchowych o powstanie kaplic na nowych osiedlach, ks. Infułat rozpoczął budowę Domu Katechetycznego i rozbudowę górnego kościoła, który dzisiaj – także dzięki pracy jego następcy ks. prał. S. Zycha i parafian – jest wspaniałą katedrą Chrystusa Króla.
Gdy były problemy ze zdobyciem materiałów budowlanych, jednemu z przyjaciół, który chciał mu pomóc, odpowiedział: Jasiu, nie martw sie tym. Ja mam takiego współpracownika, na którego w każdej sytuacji mogę liczyć. On mieszka bardzo blisko, tuż obok i wskazał na kościół. Jak do tej pory, jeszcze nigdy mi nie odmówił żadnej pomocy.
Wszystko co robiłem – mówi Jubilat – to zawsze przy wielkiej współpracy i życzliwości moich parafian. Jestem przekonany, że towarzyszyły mi modlitwy fundatora tej parafii ks. dr J. Jałowego oraz modlitwy pobożnych parafian, a także opieka Matki Bożej Nieustającej Pomocy, której kult wprowadziłem w parafii i mojego patrona św. Józefa, któremu codziennie sie polecałem.
Ks. Infułat to kapłan żywej wiary i mąż modlitwy. Różaniec i nabożeństwa majowe, Gorzkie Żale i Droga Krzyżowa, nowenny i nabożeństwa, albo prowadził, albo w nich uczestniczył. Zainicjował Msze św. na poszczególnych osiedlach parafii z procesją Eucharystyczną z okazji Bożego Ciała. Zawsze prowadził zmiany tajemnic różańcowych z adoracją Najświętszego Sakramentu, różańcem i praktyczną konferencją, która formowała członków Żywego Różańca na gorliwych i aktywnych katolików. Zaprosił do parafii i całym sercem służył wspólnotom neokatechumenalnym.
Do zasług Jubilata należy zaliczyć przyjęcie Sióstr Karmelitanek Bosych, wyrzuconych z Oświęcimia, które zamieszkały na plebanii Chrystusa Króla, a On i jego współpracow­nicy zamieszkali w Domu Katechetycznym, co było aktem heroicznej miłości, jako realizacja Ewangelii: prosi cię ktoś o suknię, daruj mu i płaszcz.
Do dzisiaj uczestniczy we wszystkich uroczystościach religijnych i patriotycznych w mieście i diecezji. Abp Tokarczuk nie przyjął jego rezygnacji z probostwa po ukończeniu 75 lat, ale dał Jubilatowi takie świadectwo:
„Ks. Józef Sondej należy do najbardziej zasłużonych kapłanów z czasów mojej pracy biskupiej. Gdy powstała nielegalna kaplica, zawsze był tam pierwszy i uświęcał ją swoją obecnością. Razem z nim gromadzili się w niej nowi wyznawcy Chrystusa. Składam wyrazy szacunku, pamięci oraz modlitwy dla najbardziej zaufanego i zasłużonego kapłana w Rzeszowie. Z całego serca za wszystko Mu dziękuję i błogosławię”. Na emeryturę ks. Jubilat przeszedł po ukończeniu 80 lat i jak podziwiamy, jest ona bardzo, bardzo pracowita.
Wyrazem uznania dla pracy duszpasterskiej i patriotycznej ks. Sondeja są przyznane mu odznaczenia, medale i tytuły honorowe przez władzę kościelną i świecką. Ks. Jubilat to dziekan, kapelan honorowy Ojca Świętego i infułat, Honorowy Obywatel Rzeszowa i Frysztaka. Odznaczony Krzyżem Armii Krajowej, medalem 60-lecia Polskiego Państwa Podziemnego, medalem Zasłużony dla Solidarno­ści, odznaką Zasłużony dla Województwa Podkarpackiego, wyróżniony Nagrodą Honorową „Świadek Historii”. Zasługi ks. Sondeja podkreślił Ojciec Święty Benedykt XVI, który wystosował do niego list w związku z 70 rocznicą święceń kapłańskich przypadającą w 2009 r.
Szczególnie cennym wyróżnieniem jest Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Pol­ski nadany przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, który w liście gratulacyjnym napisał:
„W uznaniu wybitnych zasług ks. Infu­łata dla niepodległości naszej Ojczyzny, za działalność na rzecz przemian demokratycznych oraz kształtowanie moralnej i patrio­tycznej postawy u młodzieży, mam zaszczyt nadać ks. Infułatowi Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski. W całej drodze życiowej ks. Infułata, w niekiedy dramatycznych losach i we wszystkich po­dejmowanych dziełach znajduję symbolikę potwierdzającą prawdę o najściślejszym związku Polaków z Kościołem. W tej perspektywie również wysiłki wkładane w budowę nowych świątyń, wbrew trudnościom czynionym przez komunistyczną władzę, w peł­ni harmonizują z zaangażowaniem w wielki ruch „Solidarności”. Bez wątpienia wszystkie te działania zmierzały jednocześnie do zapewnienia godnego miejsca Kościołowi i wierze oraz do posze­rzenia przestrzeni wolności naszego narodu”.
Swoje uznanie z tej okazji wyraził też ks. bp Kazimierz Górny: „W osobie ks. Infułata streszcza się nie tylko ha­sło: Bóg, Honor, Ojczyzna, ale streszcza się i to, że wiara katolicka i miłość do Ojczyzny tworzą wspaniałą symbiozę i to było w naszych dziejach najpiękniejsze. Ta symbioza wiary, miłości Pana Boga, mi­łości Matki Najświętszej i miłości Matki Ojczyzny nieustannie re­alizowana jest przez naszego czcigodnego Jubilata... Gratulujemy ks. Infułatowi, bo jest wielkim kapłanem ale przede wszystkim jest znakomitym człowiekiem, dobrym, szla­chetnym człowiekiem. “
Po tych ciepłych słowach ks. Infułat z pokorą powiedział: „Jestem bardzo wzruszony i onieśmielony, ze względu na to, co mnie spotkało. To wielkie odznaczenie jakoś mnie przygniata i te superlatywy pod moim adresem... a ja zawsze czułem się słabym człowiekiem. Serdecznie wszystkim dziękuję. Bóg zapłać”.
Nie wyczerpałem tematu. Mam nadzieję, że nie wyczerpałem też słuchaczy. Kończę.
Kochany Księże Jubilacie ! Słowo „emeryt” jest w stosunku do ciebie zupełnie nie adekwatne. Ty jesteś młodzieńcem, zaangażowanym we wszystkie sprawy Kościoła, Ojczyzny i poszczególnych ludzi. Życzymy, by Pan wzmacniał twoje siły, byś z młodzieńczym entuzjazmem, stanowczością i żywą wiarą, stał jak dotąd po stronie Chrystusowej Prawdy, budując Chrystusowe Królestwo. Życzymy, byś miał licznych naśladowców w umiłowaniu Boga i Ojczyzny. Módl się, abyśmy wszyscy zrozumieli, że taka jest droga do Królestwa Niebieskiego, gdzie będziemy na wieki śpiewać: „Christus vincit, Christus regnat, Christus imperat”.
Pozwól, że na koniec w imieniu wszystkich ucałuję twe kapłańskie dłonie. Amen.

ks. Ireneusz Folcik

Pokorny sługa Chrystusa - ks. Józef Sondej

sob., 02/28/2015 - 21:47

Przypominamy artykuł ks. Andrzeja Motyki poświęcony ks. infułatowi Józefowi Sondejowi: Od blisko sześćdziesięciu lat, niemal każdego dnia wczesnym rankiem, niepozorny i skromny ksiądz, spieszy do rzeszowskiego kościoła pw. Chrystusa Króla, by tam w konfesjonale sprawować sakrament pokuty, a następnie - przy ołtarzu - celebrować Eucharystię. Ten kapłan to ks. infułat Józef Sondej w obecnym roku świętujący swe setne urodziny i siedemdziesiątą piątą rocznicę święceń prezbiteratu. Czas swego życia i duszpasterskiej posługi wypełnił on niezwykle aktywną, gorliwą i ofiarną pracą na rzecz wspólnoty Kościoła i Ojczyzny. To wszystko zjednało mu powszechny szacunek i uznanie, tak wśród osób duchownych, jak i świeckich.
Na świat przyszedł w 1 marca 1914 r. w Mazurach k. Raniżowa w religijnej rodzinie wiejskiej Marcina i Rozalii Sondejów. W środowisku rodzinnym kształtował swą wiarę, poznawał zasady moralne, uczył się szacunku dla drugiego człowieka i jego pracy. Rodzice zapewnili mu też solidne wykształcenie, rozpoczęte nauką w szkole ludowej w rodzinnej wsi, a następnie kontynuowane w I Gimnazjum w Rzeszowie. W tym czasie pogłębiał swoją wiedzę, umacniał charakter, uczył się patriotyzmu, a przede wszystkim rozwijał wiarę, tym bardziej, że już wtedy odczuwał głos powołania do służby kapłańskiej. Zdobyte wykształcenie, poparte zaliczonym w 1934 r. egzaminem dojrzałości, pozwoliło mu na dalszą edukację. Wybrał kierunek zgodny z odczuwanym powołaniem, a więc filozoficzno – teologiczny. Studia te odbył w latach 1934-1939 w Instytucie Teologicznym w Przemyślu. Równocześnie w tamtejszym Seminarium Duchownym uczestniczył w formacji pastoralno-ascetycznej. Ten okres życia uwieńczył 25 czerwca 1939 r. w katedrze przemyskiej przyjmując sakrament kapłaństwa.
Święcenia otworzyły nowy rozdział jego życia – czas posługi duszpasterskiej. Jej realizację rozpoczął od pracy wikariusza we Frysztaku. Z zaangażowaniem pełnił ją przeszło sześć lat, od sierpnia 1939 do końca września 1945 r., czyli przez cały okres wojny i okupacji niemieckiej. Jako młody kapłan z wielką ofiarnością, a niekiedy z narażeniem życia - pełnił tam funkcje duszpasterskie, pozostając w parafii nawet podczas działań frontowych.
Następnie z dniem 1 października 1945 r. przeniesiono go do Strzyżowa, gdzie przez cztery lata (do 1 IV 1949 r.) pracował w charakterze wikariusza i katechety szkół średnich. Dał się tam poznać jako odpowiedzialny wychowawca młodzieży, mający z nią dobry kontakt. Opinia ta wpłynęła na decyzję władz duchownych, które oddelegowały go do pracy na samodzielnym urzędzie katechety szkół średnich. Najpierw uczył religii w II Liceum Ogólnokształcącym w Rzeszowie (1 IV – 8 IX 1949), a później – w Zespole Szkół Budowlanych w Jarosławiu (do 1955 r.). Ten okres jego posługi przypadł na najcięższe lata komunistycznych represji, tzw. okresu stalinowskiego, który głębokim cieniem położył się również na sferze wyznaniowej. Charakteryzował się on oficjalną polityką ateizacji społeczeństwa i walką z religijnością. Praca katechety w takiej atmosferze była niezwykle trudna, a nawet niebezpieczna. Ks. Sondej nie zraził się jednak tymi przeciwnościami, ale z właściwą sobie determinacją ukazywał ludziom, a zwłaszcza swoim wychowankom drogę ku Bogu.
W październiku 1955 r. swoje losy związał z Rzeszowem, a zwłaszcza z parafią pw. Chrystusa Króla, w której podjął posługę proboszcza. Pełnił ją przez blisko czterdzieści lat, do 1994 r., czyli do chwili przejścia na emeryturę. Ten okres to dalsza walka z komunistami o prawa ludzi do wyznawania wiary. Wypełniła go zarówno gorliwa praca duszpasterska, obejmująca różne formy nauczania, szafarstwo sakramentów świętych, sprawowanie służby Bożej i prowadzenie licznych grup religijnych, jak też troska o zaplecze materialne parafii (jego najważniejsze dokonania to m. in. rozbudowa kościoła parafialnego, budowa plebanii i domu katechetycznego) oraz o tworzenie nowych struktur kościelnych. To ostatnie uwidoczniło się głównie poprzez organizowanie ośrodków duszpasterskich w nowo powstających na terenie jego parafii, a także w innych częściach miasta, osiedlach mieszkaniowych. Przy jego bezpośrednim współudziale powstało sześć takich ośrodków. Trzeba tu zaznaczyć, iż działania te prowadzone w okresie komunistycznym napotykały opór, a także represje podejmowane sukcesywnie przez ówczesne władze, m. in. był on stale inwigilowany, wielokrotnie przesłuchiwany i skazywany na karę grzywny.
Ksiądz Sondej podejmował także szereg działań na niwie ponadparafialnej, np. przez długi czas posługiwał jako dziekan dekanatu rzeszowskiego II (1966-1994), współtworzył i wspierał działalność Duszpasterstwa Akademickiego (od 1970 r.), stworzył zaplecze materialne dla poradnictwa rodzinnego oraz dla Studium Katolickiej Nauki Społecznej Kościoła, sprawował opiekę duchową nad strajkującymi rolnikami, a w czasie stanu wojennego czynnie wspierał działaczy „Solidarności” i pomagał rodzinom osób internowanych.
Okres posługi proboszczowskiej zakończył w 1994 r., kiedy przeszedł na emeryturę. Nie zaprzestał jednak wówczas aktywności duszpasterskiej. Przez cały miniony czas wspierał swoich następców w pracy parafialnej, udzielał się jako spowiednik, przewodniczył wielu uroczystościom na polu parafialnym i diecezjalnym, a jako ceniony kaznodzieja głosił Słowo Boże na licznych uroczystościach.
Niezwykła gorliwość ks. Sondeja, a zwłaszcza jego pobożność, oddanie Bogu i ludziom zostały docenione tak przez wiernych, którzy udzielili mu potrzebnego wsparcia i otoczyli szacunkiem, jak i przez władze zwierzchnie, co zaznaczyło się wielorakimi wyróżnieniami. Najpierw uczyniły to władze duchowne, które nadały mu m. in. tytuł prałata papieskiego (1977) i protonotariusza apostolskiego (1995), a następnie władze cywilne, np. od prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej prof. Lecha Kaczyńskiego otrzymał Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski (13 lutego 2008 r.), a od samorządu rzeszowskiego - tytuł Honorowego Obywatela Miasta (1995). Jego skromność, a nawet całą życiową postawę oddają słowa, które wypowiedział po otrzymaniu wyróżnienia prezydenckiego: „Jestem zaskoczony, bo przez wszystkie lata pracy kapłańskiej robiłem tylko to, co do mnie należało”.

ks. Andrzej Motyka

Żeby zapłonął Ogień - rozmowa z ks. Józefem Sondejem

sob., 02/28/2015 - 21:43

Prezentujemy rozmowę przeprowadzoną z ks. infułatem Józefem Sondejem tuż przed obchodami Jego setnych urodzin - 1 marca 2014 r. Z Dostojnym Jubilatem rozmawiał ks. Tomasz Nowak.

- Kiedy 17 listopada 2013 r. Ksiądz Infułat odsłaniał pomnik pułkownika Łukasza Cieplińskiego w Rzeszowie, prowadzący uroczystość zwrócił uwagę, że jest Ksiądz rówieśnikiem pułkownika, a także kolegą członków Zarządu Głównego Stowarzyszenia Wolność i Niezawisłość również uwiecznionych na pomniku. Którzy z nich byli dla Księdza najbliżsi?

- Spośród sześciu osób, których popiersia znajdują się na pomniku, osobiście znałem dwóch: Józefa Rzepkę i Mieczysława Kawalca. Byli moim kolegami szkolnymi. Chodziliśmy do jednej klasy i w roku 1934 zdawaliśmy maturę w I Gimnazjum przy ul. 3-go Maja w Rzeszowie. Obaj należeli do IV Zarządu Stowarzyszenia Wolność i Niezawisłość, którego dowódcą był śp. pułkownik Łukasz Ciepliński. Z panem Łukaszem nie spotkałem się nigdy, ponieważ w czasie wojny i tuż po niej byłem daleko od Rzeszowa we Frysztaku, a potem do 1949 r. w Strzyżowie. Po maturze, mimo sporej zażyłości, nie spotkałem się z Józefem i Mieczysławem. Zostali zamordowani 1 marca 1951 r.

- Jakie to uczucie odsłaniać pomnik kogoś z kim siedziało się w jednej szkolnej ławie?

- Stanąłem przed tym pomnikiem z wielką pokorą i uniżeniem. Wobec moich kolegów i ich dowódcy poczułem się marnym prochem, ponieważ nie przelałem ani jednej kropli krwi dla odzyskania czy obrony niepodległości. Opatrzność Boża tak kierowała moim życiem, że ani wtedy, ani później nie przelałem krwi dla moich ideałów. W tym momencie przypomniałem sobie ich twarze i chwile, które spędziliśmy razem. Było to bardzo wzruszające.

- Znajomość członków Stowarzyszenia Wolność i Niezawisłość uświadamia nam ogrom historii związanej z Księdza życiem. W podręcznikach do historii to kilka działów: okres pierwszej wojny światowej, dwudziestolecie międzywojenne, druga wojna światowa, okres komunizmu, wolna Polska po 1989 r. Jak czuje się człowiek, który nosi w pamięci i sercu tak wiele wydarzeń i związanych z nimi osób?

- To wszystko dokonuje się bardzo powoli i stopniowo. Człowiek jest nieświadomy tego co się wydarzy i nie wie jaka jest jego przyszłość. Są to zakryte karty, których nie można od razu odczytać. Stopniowo je odkrywamy i pewne sytuacje akceptujemy inne odrzucamy. W każdym razie przeżywamy na miarę możliwości. Pan Bóg to dobrze zorganizował. Podobnie jest z pamięcią. Nie wszystko w danym momencie pamiętamy. I dzięki Bogu.

- W wydanej w 2013 r. przez IPN książce pt. „W służbie Chrystusa Króla. Ks. Józef Sondej” możemy zapoznać się z dokumentami sporządzonymi na podstawie informacji tajnych współpracowników. Rozmawiał z Księdzem m.in. tajny współpracownik „Postępowy” i tajny współpracownik „Doktor”. Czy miał Ksiądz świadomość obecności w środowisku Księdza współpracowników Służby Bezpieczeństwa i czy wiedział o współpracy także duchownych?

- Ogólnie o współpracownikach z komunistycznymi władzami wiedziałem, natomiast nie przypuszczałem, że konkretne osoby, które znałem, współpracują ze Służbą Bezpieczeństwa. Wiedziałem też o niektórych duchownych, zwłaszcza o księżach „patriotach”, którzy dali się wciągnąć do współpracy z reżimem komunistycznym. Wśród księży współpracowników byli tacy, którzy czynili to dobrowolnie. Byli też i tacy, którzy ulegli pod wpływem szantażu, prześladowania czy bicia. Wielu z nich nie chciało działać na szkodę Kościoła, Ojczyzny, czy konkretnych osób, ale też nie mieli odwagi, aby powiedzieć otwarcie, że nienawidzą reżimu, który był wtedy w Polsce.

- We wspomnianej książce IPN możemy zobaczyć świadectwo maturalne księdza z I Gimnazjum w Rzeszowie: język polski – bardzo dobry, matematyka – dobry. Czy Ksiądz jest humanistą?

- Lubiłem bardzo język polski, matematyka również nie sprawiała mi większych trudności. Najmniej przykładałem się do historii i stąd miałem pewne trudności. Pamiętam, że przed maturą, kiedy mieliśmy parę dni wolnego, chodziliśmy na wały kolejowe biegnące w stronę Krakowa i tam na wałach uzupełnialiśmy nasze braki. Ja uzupełniałem braki z historii Polski. Ogólnie, powiem szczerze, mam wyrzuty sumienia związane z latami szkolnymi, ponieważ nie bardzo się przykładałem do nauki. Bardziej niż książki pociągała mnie działalność społeczna. Należałem do harcerstwa i ogromnie wiele czasu poświęcałem zadaniom jakie spełniałem w drużynie harcerskiej. Bardzo mnie to interesowało i pochłaniało. Mieszkałem w bursie i tam również nie bardzo byłem wierny regulaminowi, który wyznaczał godziny na naukę. Za to niejednokrotnie przepraszałem już Pana Boga stając przed Nim czy to w sakramencie pokuty czy na rekolekcjach.

- Słuchając Księdza wystąpień, w których swobodnie żongluje Ksiądz datami i nazwiskami, trudno uwierzyć w te trudności z historią. À propos historii… 25 czerwca 1939 r., podczas Litanii do Wszystkich Świętych, leżał Ksiądz na posadzce katedry w Przemyślu. Czy pamięta Ksiądz tamtą chwilę, myśli, uczucia?

- Pamiętam doskonale ten moment. Byłem spokojny i z ufnością wzywałem opieki Patronów. To zasługa rekolekcji przed święceniami, które przeżywałem świadomie i głęboko, a także całej formacji w seminarium. Chciałbym w tym miejscu wspomnieć rektora seminarium w Przemyślu – ks. Jana Grochowskiego. Od pierwszego roku urzekł mnie swoją osobowością i duchowością. Wiele mu zawdzięczam. Promował mnie na prezesa Sodalicji Mariańskiej potem na ceremoniarza uroczystości liturgicznych. Przed święceniami, choć jeszcze nie rozpoczęła się wojna, mówił nam, że nasze kapłaństwo będzie naznaczone trudnościami i może trzeba będzie poświęcić swoje życie. Już wtedy przestrzegał przed okupacją niemiecką i komunistami. To były prorocze słowa.

- Nieżyjący już ks. Janusz Pasierb w wierszu pt. „Prymicjantowi” pisał: „Trzeba twojej głupiej miłości / żeby zapłonął Ogień”. Czy myśląc o swoim kapłaństwie odnajduje się Ksiądz w słowach poety?

- Tak, odnajduję się. Zadania kapłana są wielkie i nieogarnione. Człowiek, który z realizmem patrzy na siebie, widzi z jednej strony swoje słabości, a z drugiej wielkie zadania, które wiążą się z kapłaństwem – od sakramentów przez katechezę, głoszenie kazań do działalności społecznej. Pojawia się świadomość, że nie wszystko uda się wypełnić tak jak oczekuje tego Kościół. I ja to wiedziałem i niejednokrotnie stawałem w salach szkolnych i na ambonie z niepokojem, ale też świadomy Bożego działania i mocy. Jak to napisał ks. Pasierb?

- Żeby zapłonął Ogień.

- O to właśnie chodzi.

- Po święceniach, przez siedem lat, był ksiądz wikariuszem we Frysztaku. Można usłyszeć opinię, że pierwsza parafia i pierwszy proboszcz ustawiają młodego księdza, pod względem duszpasterskich zachowań, na całe kapłańskie życie. Jakie znamię wycisnęła na Księdzu frysztacka parafia?

- Na pewno było to dokończenie mojego kształcenia w seminarium. Mój pierwszy proboszcz, ks. Wojciech Blajer, był nieprzeciętnym kapłanem. Był bardzo surowy i wymagający. Nie miał dla siebie żadnych dyspens, nie wyjeżdżał nigdy na żadne wczasy, bez przerwy trwał na stanowisku. Codziennie był w kościele, siadał w konfesjonale, gdzie przygotowywał się do kazań. Po jego śmierci znaleziono setki szkiców do kazań i wystąpień. Był też człowiekiem pracy fizycznej. Prowadził gospodarstwo rolne w którym sam pracował. Odżywiał się przy tym bardzo ascetycznie. Druga jego cecha to patriotyzm. Miał kontakty z podziemiem patriotycznym, Armią Krajową. Mnie uważał za jeszcze niedojrzałego księdza i nie wtajemniczał w sprawy podziemnej organizacji, służb narodowych i Armii Krajowej. Z tego powodu miałem do niego nawet cichy żal, bo w te sprawy wtajemniczali mnie inni. Parafia we Frysztaku utrwaliła we mnie to, co wyniosłem z domu rodzinnego. Pochodzę z rodziny rolniczej. W domu nie miałem specjalnych wygód. Jak byłem w gimnazjum i seminarium to przyjeżdżając do domu często nocowałem na strychu w słomie i na sianie. Te frysztackie lata, przeżywane w okresie okupacji, dodały mi hartu, odporności na niewygody i niebezpieczeństwa.

- Po Frysztaku pracował Ksiądz w Strzyżowie, a następnie krótko w Rzeszowie, potem w Jarosławiu. Była to praca przede wszystkim katechetyczna. Czy można powiedzieć o jakiejś specyfice młodzieży z początku lat pięćdziesiątych.

- Owszem. Patrzyłem z ogromnym uznaniem i sympatią na tę powojenną młodzież. Niektórzy moi uczniowie byli niewiele młodsi ode mnie. Jako członkowie organizacji wojskowych i partyzanckich mieli za sobą wojenne doświadczenia, ale też opóźnienie, gdy chodzi o edukację. Bardzo garnęli się do nauki. Byli też pozytywnie nastawieni do księży. Doskonale pamiętam grono pedagogiczne w Strzyżowie. Było wspaniałe. To byli ludzi głęboko patriotyczni. Z szacunkiem odnosili się do mnie mimo młodego wieku. Dyrektor powierzył mi wychowawstwo w klasie, którą prowadziłem przez cztery lata, prawie do matury. Był zwyczaj, że w sobotę wszyscy uczniowie i nauczyciele przychodzili do kościoła, gdzie wygłaszałem egzortę (egzorta – dawniej kazanie okolicznościowe. Najczęściej spotykamy egzorty szkolne i egzorty pogrzebowe – przyp. T. Nowak). Wszyscy stawiali się w komplecie.

- W 1955 r., po śmierci ks. Józefa Jałowego, został Ksiądz mianowany proboszczem parafii Chrystusa Króla w Rzeszowie. Ksiądz Jerzy Szymik w wierszu poświęconemu proboszczowi z Pszowa pisze tak: „Ksiądz Skawara wychodzi przed probostwo i widzi jak / wrześniowe światło opiera się, miodowe, o kasztany przed kościołem. / I rozumie w tej jasności łagodnej: ta ziemia, żadna inna”. Czy był taki moment, w którym Ksiądz już nie myślał o ewentualnych zmianach, innych parafiach i powiedział sobie, mając na uwadze tę część Rzeszowa: Ta ziemia, żadna inna.

- Ten wiersz odzwierciedla dokładnie to co czułem. Jest jakby wyciągnięty z mojej głowy. Księdza Jałowego znałem jeszcze jako gimnazjalista. Potem, gdy byłem księdzem, odwiedzałem go na plebani, głosiłem kazania. Bardzo pragnął, abym był jego następcą. Kiedy niespodziewanie zmarł, władze utrudniały wybór następcy. Biskup Franciszek Barda podawał władzom wojewódzkim jednego po drugim kandydacie. Władze odrzucały wszystkich, chcąc obsadzić księdza „patriotę”, który współpracowałby z nimi. Mieli nawet takiego jednego upatrzonego. Biskup ciągle podawał innych. Mnie również Rzeszów odrzucił ale niespodziewanie zatwierdził Urząd ds. Wyznań w Warszawie. Powiem szczerze, że bardzo chciałem tutaj być. Ta ziemia, żadna inna. Kiedy stanąłem tutaj w październiku 1955 r., na tydzień przed uroczystością Chrystusa Króla, ufałem, że przy pomocy Bożej potrafię spełnić te zadania, które stoją przede mną. Byłem pewny, że wspomagał mnie będzie ks. Józef Jałowy.

- A nie było Księdzu żal, gdy z terenów parafii Chrystusa Króla wydzielano kolejne parafie. W sumie aż siedem nowych wspólnot.

- Doskonale znałem Rzeszów przedwojenny. Miasto liczyło wtedy do 30 tysięcy mieszkańców. Kiedy przyjechałem do Rzeszowa w 1955 r. Rzeszów zaczął się rozrastać. Powstawały nowe osiedla. Wkrótce potem biskupem przemyskim został Ignacy Tokarczuk. Na pierwszym spotkaniu z kapłanami w kościele farnym w Rzeszowie powiedział swoje jak gdyby motto i program: Salus animarum suprema lex esto. To zmieniona maksyma starożytna: Zbawienie dusz niech będzie najwyższa zasadą naszego życia. Biskup Tokarczuk zakładał, że w mieście nie powinno być większych parafii niż 10 tysięcy, a na wsi wierni nie powinni mieć dalej do kościoła niż 4 kilometry. Ja to po prostu przyjąłem jako zasadę do realizacji. Kiedy parafia Chrystusa Króla osiągnęła 17 tysięcy (obejmowałem ją, gdy miała 3 tysiące), wiedziałem, że trzeba tworzyć nowe wspólnoty. Choćby początkowo malutkie punkty sakralne. Trudno mówić o żalu. Nawet cieszyłem się, że Kościół, także jego struktury, powiększają się.

- Chciałbym zapytać o czas Soboru Watykańskiego. Jakie wiadomości docierały do Księdza z działań soborowych. Czy miał Ksiądz jakieś oczekiwania zmian i czy osiągnięcia Soboru pokrywały się z Księdza wizją duszpasterstwa?

- Te wiadomości docierały z opóźnieniem. Nie otrzymywaliśmy na bieżąco dokumentów. O zaznajomienie z nimi zadbał bp Tokarczuk. W parafii Chrystusa Króla zorganizował studium, początkowo liturgiczne, a potem socjologiczne, które nazywaliśmy Ignatianum od jego imienia. Dzięki temu, że kościół miał dolną cześć, gromadzili się księża z całej diecezji. Były głoszone referaty z różnych dziedzin przez specjalistów z całej Polski. Nie pamiętam jak długo to studium funkcjonowało, ale chyba dwa, trzy lata. W organizacji pomagały siostry bezhabitowe Sługi Jezusa, które przygotowywały posiłki dla ponad stu księży. Przyznam jednak, że bardziej byliśmy wtedy zaabsorbowani sytuacją społeczno-polityczną w Polsce.

- Czy trudno było Księdzu przyjąć reformy liturgiczne? Myślę głownie o Mszy św. twarzą do wiernych.

- Te zmiany mnie trochę zaskoczyły. Długo się do nich przyzwyczajałem. Było takie onieśmielenie, zakłopotanie: Jak to tak odwracać się tyłem do tabernakulum? W przełamaniu się i akceptacji pomogli mi wikariusze. Dużo z nimi rozmawiałem na ten temat. Między innymi z ks. Kazimierzem Ryczanem - obecnym biskup kieleckim zbliżającym się do emerytury.

- „Wiem, że ofiaruję prawdziwe Ciało i Krew / z buntu mojej krwi i mojego ciała”. To fragment wiersza pt. „Wierzę” księdza Janusza Pasierba. Czy w ciągu wielu lat życia i kapłaństwa przeżywał Ksiądz momenty buntu, kryzysu i zwątpienia?

- Należę do tych osób, które nigdy nie przeżywały kryzysu wiary. Oczywiście miałem różne trudności związane ze sprostaniem w pełni ideałowi kapłańskiemu. Pewne trudności w modlitwie, rozmyślaniu, różne roztargnienia. Nie zawsze, tak jak chciałem, przygotowywałem się do kazań i katechezy. Wszystkie przemówienia pisałem i potem czytałem je sobie, jednak od początku mówiłem z pamięci. Nie wyobrażałem sobie, żeby ksiądz stawał przed wiernymi i czytał z kartki. To wymagało ode mnie wiele czasu. Z drugiej strony prowadziłem bogatą korespondencje, ponieważ zatrzymywałem znajomości i przyjaźnie z ludźmi, z którymi pracowałem na poprzednich parafiach. Pisałem nieraz do późnej nocy i potem niewyspany szedłem do kościoła. Czując ułomność i niewystarczalność korzyłem się przed Panem Bogiem, jednak załamań w kapłaństwie, w drodze którą szedłem, dzięki Bogu nie miałem. Wiem, że jest to także zasługa modlitw mojej świątobliwej mamusi, która zmarła po moim pierwszym roku kapłaństwa.

- Od 1994 r. jest Ksiądz na emeryturze. W tym roku minie 20 lat. Można powiedzieć, że ma Ksiądz ogromne doświadczenie jako emeryt. Ludzie, nie tylko duchowni, bardzo różnie przeżywają ten etap życia. W przypadku księdza, co nie zawsze towarzyszy osobom świeckim, dochodzi jeszcze samotność. Gdy połączona jest z chorobą, wielu czuje się rozgoryczonych. Jak Ksiądz wyobraża sobie idealną emeryturę kapłana?

- Nigdy nie wyłączać się z pracy kapłańskiej. A takim miejscem, którego nam nikt nie odbierze jest konfesjonał. Pamiętam też z seminarium pewne rady. Po pierwsze, aby na emeryturze nigdy nie mieszać się w decyzje następcy, choć pewne rzeczy mogą się dziać nie po naszej myśli. Niech on sam decyduje o wszystkim. Ktoś nawet powiedział żartobliwie, że gdyby nawet kościół się palił, to ratowanie należy zostawić proboszczowi. Starałem się trzymać tej zasady, choć powiem szczerze, że z pewnymi trudnościami. Przyzwyczajenie się do bycia emerytem, który jest na uboczu, w cieniu, nieraz sporo kosztowało moją ambicję.

- Co powiedziałby Ksiądz młodemu człowiekowi, który zwierzyłby się, że chce zostać księdzem?

- Pochwaliłbym, jeśli ma szczere intencje i zapewnił, że praca kapłańska jest piękna i przynosi ogromną radość i satysfakcję. A przy tym jest to praca ogromnie społeczna. Człowiek, będąc sam, nie mając rodziny, może pracować społecznie. Zwróciłbym też uwagę, że kapłaństwo nie jest jednym z zawodów. To kwestia tożsamości. Ksiądz nie powinien za bardzo mieszać się w życie ludzi świeckich. Oczywiście trzeba ich wspomagać, jak tylko można, pracą i modlitwą, ale bycie księdzem jest czymś innym. Życzyłbym wszystkim księżom, aby umieli docenić swoje kapłaństwo, swoje towarzystwo i chętnie się odwiedzali.

- Dziękuję za rozmowę. Z okazji setnych urodzin życzę Bożego błogosławieństwa i zdrowia.

- Ja również dziękuję. Także za to, że pracując w kościele św. Krzyża w Rzeszowie, przypomina mi ksiądz modlitwy, które zanosiłem do Boga w tej świątyni. Jako uczeń bardzo często wstępowałem do kościoła przy ul. 3-go Maja i regularnie wsłuchiwałem się w egzorty moich katechetów: śp. ks. Maurycego Turkowskiego i śp. ks. Stanisława Kulanowskiego.

Rozmowę przeprowadzono 20.02.2014 r. Została autoryzowana 22.02.2014 r.

Kaziuki w Rzeszowie. Imieniny bp. Kazimierza Górnego

sob., 02/28/2015 - 21:00

1 marca 2015 r. o godz. 9.30 w kościele św. Krzyża w Rzeszowie odbyła się uroczysta Msza św. z okazji „Kaziuków” - jarmarku zorganizowanego przez rzeszowską „Caritas”, którego celem jest wsparcie polskiej młodzieży ze Wschodu studiującej w Rzeszowie. Były to już szesnaste rzeszowskie „Kaziuki” inspirowane wileńską tradycją skupioną wokół osoby św. Kazimierza Królewicza. Co roku na to spotkanie piekarze i cukiernicy przygotowują piernikowe i czekoladowe serca oraz obwarzanki i precle. Młodzież z szkolnych kół Caritas sprzedaje serca w rzeszowskich parafiach. Dochód z ich sprzedaży przeznaczony jest dla studentów. „Kaziukowej” Mszy św. przewodniczył bp Kazimierz Górny – solenizant. W koncelebrze uczestniczyli m.in.: wikariusz biskupi ds. stałej formacji kapłanów - ks. Wiesław Szurek, kanclerz Kurii Diecezjalnej w Rzeszowie - ks. Jerzy Buczek, rektor WSD w Rzeszowie – ks. Paweł Pietrusiak oraz dyrektorzy Rzeszowskiej Caritas: ks. Stanisław Słowik i ks. Władysław Jagustyn. Podczas Mszy św. bp Kazimierz Górny wspomniał zmarłego w sobotę 28 marca ks. infułata Józefa Sondeja, zwracając uwagę na jego pogodę ducha i służbę Kościołowi i Ojczyźnie. W homilii Biskup Senior przypomniał najważniejsze wydarzenia z życia św. Kazimierza Królewicza. Jego historia łączy wiele wątków związanych m.in. z nauką, sprawowaniem władzy, pobożnością. W każdej z wymienionych dziedzin możliwe jest dążenie do świętości. Po Komunii św. przedstawiciele Katolickiego Stowarzyszenia Civitas Christiana przekazali bp. Górnemu medal Stowarzyszenia. Po Mszy św. studenci ze Wschodu wystąpili przed kościołem z programem artystycznym nawiązującym do postaci św. Kazimierza. Ostatnim punktem "Kaziuków" było spotkanie w auli Kurii Diecezjalnej w Rzeszowie, gdzie osoby indywidualne i przedstawiciele różnych organizacji, ruchów i stowarzyszeń złożyli bp. Kazimierzowi imieninowe życzenia. (tn)

List pasterski Biskupa Rzeszowskiego na Wielki Post 2015 r.

sob., 02/28/2015 - 20:56

Umiłowani Bracia i Siostry! 1.Słowa proroka Joela ze Środy Popielcowej zobowiązują, byśmy wszyscy: duchowni i świeccy, ogłaszali sobie nawzajem czas postu, pokuty i nawrócenia. Tak mówi Pan: „Nawróćcie się do Pana, Boga waszego! On bowiem jest łaskawy, miłosierny, nieskory do gniewu i wielki w łaskawości” (Jl 2,13). Wszystkich nas obowiązuje pokuta, której wyrazem jest post i wstrzemięźliwość. Wszyscy mamy się ciągle odwracać od grzechu, rodzącego śmierć i zwracać do Miłosiernego Boga, prosząc o przebaczenie. Na potwierdzenie takiej postawy przyjęliśmy na głowę poświęcony popiół i podjęliśmy czas wielkiej modlitwy o odpuszczenie grzechów, wołając: „Zmiłuj się Panie, bo jesteśmy grzeszni!”.
Konkretnym wyrazem nawrócenia jest przystąpienie do sakramentu pojednania i pokuty. Ustanowił go Chrystus w dniu swojego zmartwychwstania. To On sam, pod osłonami sakramentalnej spowiedzi, chce się z nami spotykać, by nas przyciskać do swego zranionego Serca i dać nam pocałunek pokoju. Bóg naprawdę chce radować się naszymi powrotami i wciąż nam grzechy odpuszczać.

2. Warto jednak w tym miejscu przypomnieć, że podstawowym sakramentem nawrócenia jest chrzest. Nawrócenie najściślej łączy się z chrztem świętym. Już św. Jan Chrzciciel łączył nawrócenie z przyjęciem chrztu. Chrzest niejako pieczętuje nasze odwrócenie się od grzechu i zwrócenie się do Boga. Jest, według św. Justyna, kąpielą nawrócenia, która może obmyć do czysta tych, którzy powracają do domu Boga Ojca.
W sakramencie chrztu sam Chrystus włącza nas w swój chrzest, to znaczy w swoją mękę. Chrystus bowiem mękę i śmierć swoją nazywa chrztem: „Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie” – powiedział do uczniów (Łk 12,15). Gdy się wchodzi przez chrzest w życie Chrystusa, koniecznie musi za tym iść całkiem konkretne i życiowe odwrócenie się od grzechu i codzienne, przez pełnienie przykazań Bożych, zwrócenie się ku Bogu. Chrzest domaga się autentycznego chrześcijaństwa, świętego życia, prawdziwej miłości do Boga, do bliźnich i do siebie samego. Otrzymaliśmy chrzest jako dzieci. W miarę jednak lat mamy coraz bardziej dochodzić do zrozumienia, jak wielką jest łaska chrztu. Tymczasem często bywa tak, że odchodzimy od niej przez całkiem świadomy i dobrowolny grzech. Wtedy wspomnienie chrztu powinno stać się wielkim upomnieniem dla nas i prowadzić do świadomego nawrócenia i pokuty. Liturgicznie w każdą niedzielę odbywa się ceremonia przypomnienia chrztu przez poświęcenie wody i pokropienie nią wspólnoty liturgicznej. Samo spojrzenie na chrzcielnicę w kościele, czy przeżegnanie się wodą święconą, także może się łączyć z przypomnieniem łask i obowiązków chrzcielnych.

Obecny rok jest czasem bezpośredniego przygotowania do obchodów 1050. rocznicy chrztu Polski. Kościół w naszej Ojczyźnie pragnie przypomnieć tamto historyczne wydarzenie i jego wpływ na dzieje narodu i państwa. Szczególnego znaczenia doda tym obchodom obecność Ojca świętego Franciszka, który przybędzie do Polski na spotkanie z młodzieżą świata. Te niezwykłe okoliczności powinny stanowić dla wszystkich ochrzczonych dodatkowy motyw, by postawić sobie fundamentalne pytania: co zrobiliśmy z łaską chrztu świętego? Czasem szczególnie uprzywilejowanym do stawiania takich pytań jest Wielki Post. Przez swoją liturgię nawiązuje do oczyszczającej wody chrzcielnej i przygotowuje nas na przeżycie świętej Nocy Paschalnej, kiedy to odnawiamy przyrzeczenia chrzcielne i przyjmujemy pokropienie nową wodą. Pragnę serdecznie zachęcić wszystkich ochrzczonych do owocnego przeżywania tego czasu nawrócenia i powrotu do łaski chrztu świętego. Przez udział w rekolekcjach wielkopostnych formujemy nasze sumienia, aby dobrze się przygotować do sakramentu pokuty. Odnówmy praktykę śpiewania Gorzkich Żali, odprawiania Drogi Krzyżowej we wspólnocie lub indywidualnie. Przez lekturę Pisma świętego a także dzięki rozgłośniom radiowym i prasie katolickiej zanurzajmy się myślą i sercem w tajemnicę Jezusowej męki, śmierci i zmartwychwstania. Przybliżmy się do Jego Krzyża, by na nowo zauważyć przebity bok i zranione dla nas Serce.

3. Umiłowani Diecezjanie!
6 lutego minęło 250 lat od ustanowienia święta Najświętszego Serca Pana Jezusa. Warto pamiętać, że dokonało się to na szczególną prośbę króla polskiego i biskupów polskich. W odpowiedzi na ponawiane petycje papież Klemens XIII w 1765 roku zatwierdził to święto, początkowo tylko w Polsce i w kościołach Arcybractwa Najświętszego Serca. Stało się to dokładnie w 75 lat po śmierci świętej Małgorzaty Marii Alacoque, francuskiej wizytki, której Pan Jezus objawił tajemnice swojego Serca. Objawienia te dały nowy impuls do rozwoju nabożeństwa i kultu, który szybko ogarnął cały Kościół, wydając wspaniałe owoce świętości. Chrystus, objawiając się siostrze Małgorzacie Marii, żądał usilnie, by wszyscy ludzie publicznymi modlitwami czcili Jego Serce zranione miłością ku nam, wynagradzając Mu na wszelki sposób zniewagi, jakich doznaje.

W dwusetną rocznicę ustanowienia tego święta, gdy dobiegały końca obrady II Soboru Watykańskiego, Papież Paweł VI skierował do całego Kościoła specjalny list, zachęcając do uroczystych obchodów tej rocznicy. Chciał, aby w ten sposób „cała społeczność wiernych, przeniknięta nowym duchem, mogła oddać Bożemu Sercu należną Mu cześć, zadośćczynić coraz gorliwszą służbą Bogu za wszystkie grzechy i dostosować całe swoje życie do zasad Ewangelii, by dogłębnie poprawić obyczaje i skutecznie wprowadzić w czyn nakazy Bożego Prawa” (Investigabiles divitias Christi).
W Polsce trwały wtedy przygotowania do obchodów tysiąclecia chrztu i chrześcijaństwa na polskiej ziemi. Łącząc te dwie rocznice arcybiskup metropolita krakowski Karol Wojtyła w okolicznościowym Liście pasterskim tak pisał: „Chrześcijaństwo jest religią miłości, nic więc dziwnego, że bierze początek w Sercu. Serce Jezusa jest nie tylko fizycznym organem Jego ciała, ale także siedliskiem Jego uczuć, a przez to szczególnym wyrazem całej Jego Osoby. Boska Osoba Syna znalazła dla siebie – a także i dla nas – ludzi - wyraz. Jest to wyraz wspaniały i pociągający. Serce Syna Bożego przemawia pełnią łaski, która w nim się zawiera, a równocześnie promieniuje także pełnią doskonałego człowieczeństwa, które pobudza do ufności i naśladowania. Nabożeństwo do Serca Pana Jezusa pozwala nam nawiązać szczególną łączność z Osobą Boskiego Mistrza w tym, co w niej jest tak wspaniale ludzkie”.

My także z uznaniem i wdzięcznością patrzymy na inicjatywę naszych przodków, którzy 250 lat temu wyprosili u Ojca świętego zatwierdzenie Święta Najświętszego Serca Jezusowego. Widzimy w tym akcie wiary i miłości dojrzały owoc Chrztu świętego, który Polska przyjęła w 966 roku. Otwarte zostały w ten sposób nowe możliwości oddziaływania Serca Bożego, Jego pracy nad naszymi sercami, Jego troskliwego czuwania nad losem całych społeczeństw. Naprzeciw udręczonych ludzkich serc stoi otwarte włócznią na krzyżu Serce Boga – Człowieka. Otwarte dla wszystkich, którzy się do Niego przybliżają i przed Nim otworzą.

4. Drodzy Bracia i Siostry!
Jako Kościół rzeszowski pragniemy i my owocnie przeżyć zbliżające się rocznice. Dodatkowym motywem jest dla nas patron naszej młodej diecezji, św. Józef Sebastian Pelczar, biskup przemyski. Sam wielki czciciel Serca Bożego, wychowywał całe pokolenia duchownych i świeckich w duchu głębokiej pobożności i czci dla Najświętszego Serca Zbawiciela. Jest autorem wielu modlitw i głębokich rozważań, które ciągle rozpalają miłość i mobilizują ducha wynagrodzenia i nawrócenia. W przededniu utworzenia diecezji rzeszowskiej Ojciec święty Jan Paweł II ogłosił go błogosławionym i uroczyście poświęcił kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa, który wkrótce stał się kościołem katedralnym.
W rozszerzaniu czci i kultu Najświętszego Serca znaczącą rolę odgrywa założone przez biskupa Pelczara Zgromadzenie Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego – siostry Sercanki.

Nie chcemy niczego utracić ani osłabić z dotychczasowych praktyk. Przeciwnie – zainspirowani przykładem przodków chcemy ożywić i pogłębić naszą wiarę. Przypominam więc, że pierwszym sposobem czci jest uczestniczenie w Sakramencie Eucharystii, która jest najwspanialszym darem Serca Bożego. W roku liturgicznym dniem szczególnym jest doroczna uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, czyli piątek po oktawie Bożego Ciała. W tym jubileuszowym roku będzie to dzień 12 czerwca. Już teraz zapraszam was do udziału w centralnych uroczystościach w rzeszowskiej katedrze. A duszpasterzy proszę, by w każdej parafii ten dzień miał szczególnie bogatą liturgiczną oprawę. Równocześnie zachęcam serdecznie do podtrzymywania praktyki nowenny pierwszych piątków miesiąca, ożywienia nabożeństw czerwcowych, Godziny świętej i adoracji wynagradzającej indywidualnej czy też w ramach wspólnot intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa i Straży Honorowej.
„Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!” Podejmując to wołanie Pana Jezusa przybliżajmy się do Jego Krzyża, by przyjąć dary płynące ze zranionego miłością Serca. Kapłanów proszę o wielką gorliwość w posłudze słowa i sakramentów. Osoby żyjące konsekracją upraszam o dar modlitwy i pokuty ekspiacyjnej i wstawienniczej. Chorych i cierpiących, starszych i samotnych szczególnie proszę o dar swego krzyża – w intencji wielkopostnych nawróceń.
Przyzywając wstawiennictwa Matki Bożej Bolesnej i składając w Jej sercu wielkopostny trud i dobre postanowienia wszystkim z serca błogosławię.

+ Jan Wątroba
Biskup Rzeszowski
Rzeszów, 24.02.2015 r.

Zmarł śp. ks. infułat Józef Sondej

sob., 02/28/2015 - 20:55

W sobotę 28 lutego 2015 r. o godz. 20.05, w Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie, w wigilię 101. urodzin, zmarł śp. ks. infułat Józef Sondej, długoletni proboszcz parafii Chrystusa Króla w Rzeszowie.
Eksporta we wtorek, 3 marca, o godz. 17.00 w kościele Chrystusa Króla w Rzeszowie
Msza św. pogrzebowa w środę, 4 marca, o godz. 12.00 w kościele Chrystusa Króla w Rzeszowie, a następnie przewiezienie ciała Zmarłego na cmentarz na Wilkowyi.

Ks. Infułat Józef Sondej, ur. 01.03.1914 w Mazurach, syn Marcina i Rozalii. Maturę zdał w 1934 - w Gimnazjum Klasycznym w Rzeszowie, następnie odbył studia w latach: 1934-1939 w Wyższym Seminarium Duchownym w Przemyślu. Święcenia kapłańskie przyjął 25.06.1939 r. z rąk Ks. Bpa Franciszka Bardy.
Po święceniach Ks. Sondej pracował jako wikariusz w parafiach:
- Frysztak, 02.08.1939 - 30.09.1945;
- Strzyżów, 01.10.1945 - 01.04.1949;
- Rzeszów, 02.04.1949 - 08.09.1949;
- Jarosław, 09.09.1949-30.06.1955;
Następnie podjął pracę jako proboszcz parafii Chrystusa Króla w Rzeszowie w latach 1955 - 1994.
Od 25.08.1994 jako emeryt ofiarnie pracował do ostatnich dni w parafii Rzeszów - Chrystusa Króla w Rzeszowie.
Ks. Infułat Sondej był wieloletnim dziekanem Dekanatu Rzeszów II. Był gorliwym duszpasterzem, zatroskanym o parafię, o Rzeszów, całą diecezję i każdego człowieka. Był współtwórcą nowych parafii w Rzeszowie w trudnych czasach komunistycznych. Kochał Ojczyznę i troszczył się o pamięć o bohaterach, którzy za nią życie oddali. Za piękną pracę kapłańską, na wniosek Biskupa Rzeszowskiego, został w 1993 r. odznaczony godnością papieską: protonotariusz apostolski, w 1995 otrzymał uchwałą Rady Miasta Rzeszowa tytuł: Honorowy Obywatel Miasta Rzeszowa, a w 2008 r. został odznaczony przez Prezydenta RP Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej oraz za działalność na rzecz przemian demokratycznych w Polsce.
Odszedł do Pana wspaniały, piękny człowiek, gorliwy i święty kapłan, miłujący Boga, Kościół, Polskę i każdego człowieka.

Wieczne odpoczywanie racz mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci!

Rekolekcje dla mam i nie tylko u Sióstr Serafitek w Rzeszowie

sob., 02/28/2015 - 20:33

Od 12 do 14 marca br. w klasztorze Sióstr Serafitek w Rzeszowie przy ul. Łukasiewicza 16b odbędą się rekolekcje dla mam, pt. "Jak połączyć w życiu mamy ewangeliczną Marię z Martą?". Konferencje będzie głosił ks. Radosław Warenda SCJ z Krakowa. W programie: 12 marca o godz. 10.00 - nauka rekolekcyjna, adoracja Najświętszego Sakramentu oraz spowiedź, 13 marca o godz. 10.00 - nauka rekolekcyjna i droga krzyżowa, 14 marca o godz. 10.00 - Msza św. kończąca rekolekcje, a po niej spotkanie przy herbacie. Rekolekcje te są skierowane do wszystkim mam oraz kobiet, którym temat macierzyństwa jest bliski. Forma rekolekcji będzie dostosowana do potrzeb mam z małymi dziećmi, jak i starszymi maluchami.

Kaziuki w Rzeszowie. Imieniny bp. Kazimierza Górnego

sob., 02/28/2015 - 20:02
Start 01/03/2015 09:30 Strefa czasowaEurope/Warsaw Start 01/03/2015 09:30 Strefa czasowaEurope/Warsaw

1 marca br. o godz. 9.30 w kościele św. Krzyża w Rzeszowie odbędzie się uroczysta Msza św. z okazji „Kaziuków” - jarmarku zorganizowanego przez rzeszowską „Caritas”, którego celem jest wsparcie polskiej młodzieży ze Wschodu studiującej w Rzeszowie. Będą to już szesnaste rzeszowskie „Kaziuki” inspirowane wileńską tradycją skupioną wokół osoby św. Kazimierza Królewicza. Co roku na to spotkanie piekarze i cukiernicy przygotowują piernikowe i czekoladowe serca oraz obwarzanki i precle. „Kaziukowej” Mszy św. będzie przewodniczył bp Kazimierz Górny. Po Mszy św. w budynku Kurii Diecezjalnej przy ul. Zamkowej będzie okazja do złożenia życzeń Dostojnemu Jubilatowi (liturgiczne wspomnienie św. Kazimierza Królewicza wypada 4 marca).

Szkoła Sióstr Pijarek w Rzeszowie - jubielusz 10-lecia

sob., 02/28/2015 - 20:00

26 lutego 2015 r. społeczność Szkoły Podstawowej Sióstr Pijarek w Rzeszowie przeżywała jubileusz dziesięciolecia istnienia. Szkoła mieści się w budynku przy ul. Sanockiej na terenie parafii bł. Karoliny w Rzeszowie. W 2005 r. roku powstała szkoła podstawowa. Sześć lat później siostry pijarki utworzyły gimnazjum. Obecnie prowadzą Publiczną Szkołę Podstawową i Gimnazjum im. Pauli Montal. W programie obchodów była Msza św. o godz. 8.30 w kościele bł. Karoliny. Eucharystii przewodniczył biskup rzeszowski Jan Wątroba. W homilii zwrócił uwagę na, nie tracące na znaczeniu, dzieło wszechstronnego wychowania i edukacji młodego pokolenia. Bezpośrednio po homilii odbył się obrzęd poświęcenia sztandaru szkoły. Po Mszy św. uczestnicy jubileuszu przeszli do budynku szkoły, gdzie uczniowie zaprezentowali program ukazujący postać patronki szkoły – św. Pauli Montal – założycielki zgromadzenia pijarek (26 lutego obchodzone jest jej wspomnienie liturgiczne). W ramach obchodów odbył się mecz piłki siatkowej o puchar dyrektora szkoły. (tn)
Zdjęcia: Dariusz Gąska

Zmarł śp. Ks. Stanisław Frączek, kapłan Diecezji Sandomierskiej

czw., 02/26/2015 - 18:57

W dniu dzisiejszym, 26 lutego, zmarł śp. Ks. Stanisław Frączek, były proboszcz w parafii Wydrza.
Msza święta pogrzebowa za śp. Ks. Stanisława Frączka będzie sprawowana w sobotę 28 lutego 2015 roku o godz. 11.00 w parafii Targowiska (diec. Przemyska). Złożenie ciała Zmarłego odbędzie się na miejscowym cmentarzu.

Śp. Ks. Stanisław Frączek urodził się 31 marca 1945 r. w Targowiskach k. Krosna. Studia filozoficzno-teologiczne odbył w WSD w Przemyślu w latach 1963-1970. Święcenia kapłańskie przyjął dnia 7 czerwca 1970 r.
Jako wikariusz pracował w Białobrzegach (1970-1973), w Lubeni (1973-1974) w Tyczynie (1974-1975) oraz w Stalowej Woli (1975-1977).
Posługę proboszcza pełnił w parafii Wydrza w latach 1977-1994. Od 1994 przebywał na urlopie zdrowotnym.

Wieczne odpoczywanie racz mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci!

101. urodziny ks. Józefa Sondeja

śr., 02/25/2015 - 18:30

1 marca 2015 r. ks. infułat Józef Sondej, emerytowany proboszcz parafii Chrystusa Króla w Rzeszowie, skończy 101 lat. Pytany rok temu, przy okazji obchodów stulecia urodzin, jak czuje się człowiek, który nosi w pamięci i sercu tak wiele wydarzeń i osób, odpowiedział: "To wszystko dokonuje się bardzo powoli i stopniowo. Człowiek jest nieświadomy tego co się wydarzy i nie wie jaka jest jego przyszłość. Są to zakryte karty, których nie można od razu odczytać. Stopniowo je odkrywamy i pewne sytuacje akceptujemy inne odrzucamy. W każdym razie przeżywamy na miarę możliwości. Pan Bóg to dobrze zorganizował. Podobnie jest z pamięcią. Nie wszystko w danym momencie pamiętamy. I dzięki Bogu". Drogi Księże Jubilacie, z okazji urodzin życzymy nie tylko dobrej pamięci. Niech towarzyszy Księdzu Boże błogosławieństwo, zdrowie i potrzebne łaski. Redakcja www.diecezja.rzeszow.pl

Na zdjęciu ks. Józef Sondej w katedrze rzeszowskiej w grudniu 2014 r.

Cała diecezja będzie górą Tabor

wt., 02/24/2015 - 09:19

Z ks. Danielem Drozdem, koordynatorem diecezjalnym Światowych Dni Młodzieży, rozmawia ks. Tomasz Nowak.

- Czy diecezja rzeszowska jest przygotowana do Światowych Dni Młodzieży?
- Przygotowania wciąż trwają. O gotowości będziemy mogli mówić dużo później. Może w lutym 2016 r. Przygotowania odbywają się na dwóch poziomach. Z jednej strony to przygotowania organizacyjne związane z zabezpieczeniem pobytu gości z całego świata w naszej diecezji. Z drugiej strony przygotowujemy się duchowo. Te duchowe przygotowania rozpoczęły się oficjalnie Mszą św. i koncertem Dariusza Malejonka w kościele księży saletynów w Rzeszowie w pierwszą niedzielę adwentu – 30 listopada 2014 r. I obecnie w te duchowe przygotowania angażujemy się nawet bardziej niż w te materialne.

- Żeby się później nie okazało, że nasi goście nie mają gdzie spać…
- Mam nadzieję, że do takiej sytuacji nie dojdzie. Gdy chodzi o noclegi, to liczymy na gościnność mieszkańców naszej diecezji. Nie jest to kwestia szukania oszczędności. Taka praktyka była w wielu krajach, które były gospodarzami Światowych Dni Młodzieży (ŚDM). Zaletą takiego rozwiązania jest możliwość wzajemnego poznania. Choć chrześcijanie na całym świecie powtarzają to samo wyznanie wiary, to bardzo różnie wygląda ich codzienność. Takie poznanie może służyć wzajemnemu ubogaceniu. Liczymy, że owoce będą obustronne.

- W czasie tegorocznej kolędy księża w całej diecezji pytali swoich parafian czy przyjmą uczestników ŚDM. Czy już wiadomo jaki jest odzew na te prośby?
- Wiem, że część rodzin jeszcze na miejscu wypełniła formularze. Czekamy na zwrot deklaracji. Szczegóły nie są jeszcze znane.

- Jaka część wszystkich osób, które biorą udział w ŚDM, uczestniczy w dniach w diecezji?
- W przeszłości diecezje przyjmowały około 20 procent wszystkich uczestników ŚDM. W Polsce wszystkie diecezje zadeklarowały przyjęcie, łącznie, 380 tysięcy osób. Rozpiętość jest bardzo duża. Niektóre diecezje zadeklarowały przyjęcie kilku tysięcy. Rekordzistką jest diecezja wrocławska, która zamierza zaprosić 100 tysięcy młodzieży. Do diecezji rzeszowskiej zapraszamy 10 tysięcy osób.

- Czy to oznacza, że rzeczywiście przyjedzie do nas 10 tysięcy osób?
- Tyle przygotowujemy miejsc. Zapisy rozpoczną się w lipcu br. przez oficjalną stronę internetową ŚDM. Kiedy ktoś wejdzie na stronę zapisów, tam pojawi się pytanie (w dziewięciu językach), czy ktoś chce wziąć udział w tzw. dniach w diecezji. Gdy ktoś odpowie pozytywnie, wtedy pojawi się okienko z diecezjami. Zainteresowana osoba przeglądnie ofertę i wybierze jedną z diecezji. Obok każdej diecezji będzie licznik, ile zostało wolnych miejsc. Dopiero po zakończeniu zapisów będziemy wiedzieli ile osób do nas przyjedzie.

- Proponując przyjazd do siebie, poszczególne diecezje będą, w jakimś sensie, ze sobą konkurować. Czym zamierza przyciągnąć do siebie diecezja rzeszowska?
- Liczymy na zainteresowanie ofertą turystyczną. Wspólnie z Katolickim Klubem Turystycznym „Wędrowiec” oraz z przewodnikami z PTTK przygotowujemy 40 tras turystycznych. Myślę, że związek Jana Pawła II z Beskidami zachęci do wędrówek po Jego śladach. Jest też program duchowy. Każda diecezja wybrała jakieś miejsce biblijne, i z tym miejscem związany jest program duchowy. W ten sposób Polska, przez chwilę, będzie Ziemią Świętą. My wybraliśmy Górę Tabor. W dniu rekolekcyjnym zaproponujemy uczestnikom ŚDM przejście przez cztery etapy związane z Taborem: wybranie, przemienienie, prześwietlenie oraz umocnienie Słowem. W przyciąganiu do naszego regionu liczymy też na własne kontakty. 8 lutego br. młodzież związana z rzeszowskimi Wieczorami Uwielbienia wyjechała do Awinionu, aby osobiście zaprosić Francuzów. Wykorzystujemy też kontakty księży z naszej diecezji, którzy pracują w różnych częściach świata. Już teraz mamy wstępne deklaracje z Meksyku, Białorusi, Mołdawii, Kazachstanu, Francji, Irlandii, USA i Peru. Wiem nawet dokładnie, że z Peru wybiera się do nas 11 osób.

- Jaki jest plan pobytu młodzieży w diecezji?
- Pielgrzymi będą przyjeżdżać przez dwa dni – 19 i 20 lipca 2016 r. Oficjalne przywitanie odbędzie się w środę 20 lipca, w pięciu rejonach: rzeszowskim, jasielsko-gorlickim, kolbuszowsko-sokołowskim, strzyżowskim i ropczycko-sędziszowskim. W czwartek i piątek będzie okazja do zwiedzania regionu. W sobotę odbędą się katechezy związane z tematem góry Tabor, a wieczorem na Hali Podpromie – Międzynarodowy Wieczór Uwielbienia dla wszystkich naszych gości. Tam też młodzież spotka się z gospodarzami diecezji, władzami miasta i całego regionu. W niedzielę, rodziny, które zdecydowały się przyjąć młodzież, same zorganizują czas swoim gościom. Ostatnim dniem w diecezji będzie poniedziałek 25 lipca. O godz. 10.00 w Parku Papieskim wszyscy spotkamy się na Mszy św. Po Mszy św. i obiedzie nastąpi uroczyste posłanie, tak pielgrzymów z zagranicy jak i naszej młodzieży, do Krakowa.

- Co, na chwilę obecną, stanowi największą trudność organizacyjną?
- To niepewność dotycząca ilości osób, które przyjadą. Trudno jest coś organizować, gdy nie wiadomo czy przyjedzie 5 tysięcy, czy 10 tysięcy osób. Trudnością jest też brak powszechnej wiedzy na temat ŚDM, albo rozbieżności w rozumieniu idei tego spotkania.

- A tak ogromne przedsięwzięcie wymaga zrozumienia i współpracy wielu osób.
- Oczywiście. Liczymy na zaangażowanie i współpracę różnych środowisk. W czerwcu ubiegłego roku odbyło się spotkanie biskupa rzeszowskiego Jana Wątroby z prezydentem Rzeszowa Tadeuszem Ferencem, marszałkiem województwa podkarpackiego Władysławem Ortylem i wojewodą województwa podkarpackiego - Małgorzatą Chomycz-Śmigielską. Było to spotkanie informujące o przedsięwzięciu. Wszyscy obecni wyrazili gotowość współpracy. W marcu tego roku będzie spotkanie burmistrzów i wójtów. Liczymy też na pomoc wolontariuszy. Przez oficjalny formularz zgłosiło się już 582 wolontariuszy. Podstawą jest współpraca z parafiami. W każdej z nich prosiliśmy o wyznaczenie jednej osoby do współpracy z Diecezjalnym Centrum ŚDM w Rzeszowie, które koordynuje całość przygotowań.

- Do Światowych Dni Młodzieży zostało jeszcze 15 miesięcy. Co nas czeka w najbliższym czasie?
- Od 1985 r., z woli Jana Pawła II, każda Niedziela Palmowa jest Światowym Dniem Młodzieży, przeżywanym w wymiarze diecezjalnym (te międzynarodowe spotkania odbywają się co dwa lub trzy lata). Myślę, że podczas tegorocznej Niedzieli Palmowej, 29 marca, będziemy mieć większą świadomość więzi z młodzieżą z całego świata. Trwa Festiwal Wiary. W jego finale, 5 czerwca, odbędzie się Festiwal Młodych na Hali Podpromie. Rekolekcje festiwalowe w tym roku poprowadzą włoscy księża ze stowarzyszenia Przymierze Miłosierdzia: ks. Enrique Porcu i ks. Antonello Cadeddu. W czerwcu będziemy gościć symbole ŚDM: krzyż i ikonę Matki Bożej. Z kolei we wrześniu w Cmolasie odbędzie się diecezjalny dzień wspólnoty. Wyjątkowo będzie to dwudniowe spotkanie. Odbywają się też spotkania i koncerty w regionach. Od początku grudnia ub. roku, w Diecezjalnym Domu Tabor, odbywa się całodobowa adoracja Najświętszego Sakramentu w intencji ŚDM. Więcej szczegółów na temat wspomnianych akcji można znaleźć na stronie www.sdmrzeszow.pl, a także na funpage’u na Facebooku. Zapraszam też do słuchania cyklicznej audycji poświęconej ŚDM w Katolickim Radiu Via w trzecie poniedziałki miesięcy o godz. 21.30.

- Życzę spokojnych i efektownych przygotowań. Dziękuję za rozmowę.

Wywiad pochodzi z Tygodnika Katolickiego Niedziela z 22.02.2015 r.

Nawrócenie księży - wielkopostny dzień skupienia

pon., 02/23/2015 - 23:43

23 lutego br. o godz. 15.00 i 19.00, w kaplicy Domu Diecezjalnego Tabor w Rzeszowie, odbył wielkopostny dzień skupienia dla księży z Rzeszowa i z północnej części diecezji rzeszowskiej. Wcześniej, 21 lutego br., dzień skupienia odbył się w Sędziszowie Młp. i w Dębowcu. Dzień skupienia obejmuje konferencję ascetyczną oraz adorację Najświętszego Sakramentu. Konferencje wygłosił ks. Stanisław Zych – ojciec duchowny diecezji rzeszowskiej, były proboszcz parafii Chrystusa Króla w Rzeszowie. Tematem jego wystąpienia było nawrócenie kapłanów. Zwrócił uwagę, że duchowni, którzy zachęcają do nawrócenia innych, sami często mają duże problemy z osobistym nawróceniem. Obok osobistego nawrócenia ważne jest też nawrócenie duszpasterskie, czyli krytyczne spojrzenie na własne działania duszpasterskie i skierowanie je na tory nowej ewangelizacji. Adorację Najświętszego Sakramentu na spotkaniu o godz. 19.00 przygotował i poprowadził ks. Michał Rurak – wikariusz parafii katedralnej w Rzeszowie. Na zakończenie biskup rzeszowski Jan Wątroba zachęcił zebranych księży do troski o życie duchowe. Jedną z kolejnych okazji do tej troski będą rekolekcje kapłańskie. W tym roku, po raz pierwszy w historii diecezji rzeszowskiej, rekolekcje odbędą się jednocześnie dla wszystkich księży. Rekolekcje poprowadzą włoscy księża ze stowarzyszenia Przymierze Miłosierdzia: ks. Enrique Porcu i ks. Antonello Cadeddu. (tn)

Turniej szachowy z okazji Roku Życia Konsekrowanego

pon., 02/23/2015 - 11:39
Start 18/04/2015 09:00 Strefa czasowaEurope/Warsaw Start 18/04/2015 09:00 Strefa czasowaEurope/Warsaw

Parafia Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie w Zamościu, Diecezjalny Referent Sportu Diecezji Zamojskiej oraz Naczelna Organizacja Techniczna w Zamościu zapraszają osoby konsekrowane, księży, kleryków, braci zakonnych i siostry zakonne do udziału w Otwartym Turnieju w Szachach Szybkich z Okazji Roku Życia Konsekrowanego. Turniej zostanie rozegrany 18 kwietnia br. w Zamościu w Sali NOT przy ul. Rynek Wielki 6. Zgłoszenia należy przesyłać na adres: e-mail zamojskie_szachy@op.pl i telefonicznie: 606966403
lub: kielbnot@wp.pl i telefonicznie (84) 6386421 (w dni powszednie w godz. 8.00-16.00). W zgłoszeniu należy podać następujące dane:
nazwisko i imię
miejscowość
diecezja / seminarium, zakon
data urodzenia
kategoria szachowa i ranking

Termin zgłoszeń upływa z dniem 15 kwietnia br.
Wpisowe do turnieju wynosi 30 zł.

Zawody zostaną rozegrane systemem szwajcarskim- kontrolowanym na dystansie siedmiu rund, tempo gry 15 minut na partię dla zawodnika.
Funkcję sędziego będzie pełnił p. Andrzej Czochra.

O kolejności miejsc w turnieju decyduje:
ilość zdobytych punktów,
wartościowanie średnie Buchholza,
wartościowanie pełne Buchholza,
ilość zwycięstw,
progress,
wynik bezpośredniej partii.

Obowiązują najnowsze przepisy Kodeksu Szachowego PZSzach. Decyzje sędziego są ostateczne. Organizator zastrzega sobie prawo do niezbędnych zmian w regulaminie.
Zwycięzca turnieju otrzymuje puchar. Zawodnicy za zajęcie miejsc I-III otrzymują medale, wszyscy uczestnicy dyplomy.

Bezpieczna droga pośród wielu pokus. Droga Krzyżowa ulicami Rzeszowa.

pt., 02/20/2015 - 21:55

„Spojrzenie Jezusa z miłością w chwili powołania i wezwanie Pójdź za Mną, musi być w nas ciągle żywe, również teraz, gdy Pan bierze krzyż na swoje ramiona i znaczyć będzie swoją Krwią bezpieczny szlak pośród wielu pokus wyboru łatwiejszej drogi”. Tymi słowami s. Eliza Włodyka – michalitka, wprowadziła rzeszowian do rozważań Drogi Krzyżowej. 20 lutego br. ulicami Rzeszowa, w wielkopostnej zadumie, przeszło około sześciu tysięcy osób.
Nabożeństwo Drogi Krzyżowej jest organizowane na ulicach Rzeszowa w pierwszy piątek Wielkiego Postu nieprzerwanie od 1993 r. Tegorocznej modlitwie przewodniczył biskup rzeszowski Jan Wątroba. Ponadto w nabożeństwie uczestniczył bp Edward Białogłowski, kilkudziesięciu kapłanów, klerycy, siostry zakonne i około sześciu tysięcy wiernych. W słowach wprowadzenia bp Wątroba zachęcał do przeżywania swojego życia, niezależnie od powołania, w bliskości krzyża, który jest znakiem męki i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Tę zachętę szczególnie odniósł do osób konsekrowanych. W roku Życia Konsekrowanego, jaki przeżywamy aktualnie w Kościele, udział sióstr, braci i ojców zakonnych w był w nabożeństwie znaczniejszy niż zwykle. Przed wszystkim tegoroczne rozważania Drogi Krzyżowej przygotowała s. Eliza Włodyka – michalitka pracująca w Głogowie Małopolskim. Swoje myśli w dużej mierze oparła na adhortacji Jana Pawła II pt. „Vita consecrata”. Krzyż nieśli przedstawiciele różnych środowisk, grup i stowarzyszeń, począwszy od członków Związku Strzeleckiego „Strzelec”. Byli wśród nich przedstawiciele służba mundurowych, młodzież z duszpasterstw akademickich, KSM, Ruchu Światło Życie, Caritas oraz innych organizacji. Ponadto grupa „Strzelców” z płonącymi pochodniami tradycyjnie już szła na początku procesji. Od Krzyża Ofiar Komunizmu przy Placu Śreniawitów uczestnicy przeszli ulicą Szopena, aleją Lubomirskich i dalej ul. 3-go Maja do Ronda im. abp. Tokarczuka. Ostatnia stacja miała miejsce przy Bazylice Ojców Bernardynów. Po nabożeństwie, w Sanktuarium Matki Bożej Rzeszowskiej, odbyła się Msza św. pod przewodnictwem bp. Edwarda Białogłowskiego. W homilii bp Białogłowski, zachęcając do wielkopostnej wielkoduszności, przypominał, że dobro, które świadczymy innym, rozwija przede wszystkim tych, którzy się nim dzielą. (tn)

Droga krzyżowa ulicami Rzeszowa

czw., 02/19/2015 - 10:43

20 lutego o godz. 18.00 pod Krzyżem Ofiar Komunizmu na placu Śreniawitów w Rzeszowie rozpocznie się Nabożeństwo Drogi Krzyżowej. Następnie wierni przejdą ulicami: Szopena, Aleją Lubomirskich, 3- go Maja, Plac Farny i Sokoła do bazyliki ojców bernardynów. Tegoroczne rozważania Drogi Krzyżowej przygotowała s. Eliza Włodyka - michalitka pracująca w Głogowie Małopolskim. Jej rozważania nawiązują do przeżywanego obecnie w Kościele Roku Życia Konsekrowanego. Na zakończenie zostanie odprawiona Msza św. pod przewodnictwem bp. Edwarda Białogłowskiego. Wszystkich uczestników prosimy o przyniesienie świec.